nowy adres

10/04/2013

Metamorfoza




Niesamowita metamorfoza burmistrza Ursynowa zaskoczyła mnie nagle,  bez płynnego przejścia, niemal z dnia na dzień.




Jeszcze kilka tygodni temu Piotr Guział miał u mnie przydomek „chłopak z Politechniki”. Tak właśnie ze swoich studenckich czasów zapamiętałem studentów zacnej krakowskiej AGH, z którymi ja, student UJ miewałem styczność na imprezach. Ich znakiem rozpoznawczym były: rzadkie brody, długie włosy, często zwinięte w kitkę, flanelowe kraciaste koszule, za duże ubrania, znoszone dżinsy i pewna aura niedbałości, która nie ma nic wspólnego z włoską sprezzaturą, ale była totalną abnegacją w ubiorze. Genus politechnikus dotknięty był chorobą daltonizmu, i jako taki wybierał kolory szaro bure, nijakie, zlewające się ze sobą i ponure. 




„Chłopak z politechniki” to oczywiście określenie metaforyczne, przydomek, którym w późnych latach 90tych, można było określić większość polskich studentów, albo wręcz mężczyzn.  Zresztą gatunek ten trwa dalej i przejawia zaskakującą żywotność mimo naporu sieciówek podsuwających niezłe gotowe rozwiązania, magazynów i poradników, które starają go wyedukować.

Ale jest zmiana i jej symbolem jest w tych dniach Piotr Guział.  W początkach swojej medialnej kariery był łzawo czystym przykładem „chłopaka z Politechniki”. W tamtym okresie nie widać u niego najmniejszego zainteresowania swoim stylem. Nie ma próby, chybionej nawet, świadomego ubierania się. Ubranie było elementem, któremu nie poświęcał żadnej uwagi, przelotnej nawet myśli. Miało go chronić przed wiatrem i deszczem, w lecie dawać ulgę w upale. I to wszystko. Jak u człowieka pierwotnego.  

Piotr Guział wyszedł z groty i dostrzegł, że jest nagi, a ściślej, że jest odziany, a nie ubrany.  I swój styl zmienił diametralnie. W przeciągu kilku tygodni pozbył się fatalnego uczesania i zarostu. Jest teraz zadbany, wymuskany nawet.  Szaro-bure zestawy monochromatyczne zastąpiły bardziej klasyczne, w których koszula daje wyraźny kontrast z garniturem. Zmieniła się paleta barw. Ubrania są lepiej dopasowane. Ba! Wczoraj u Moniki Olejnik pojawił się nawet w poszetce! I nie przyniosło mu to żadnej ujmy. Jego męskość nie ucierpiała. 








Jest to oczywisty sygnał jakie są plany i zamiary polityczne Guziała. Próba wypłynięcia na szersze polityczne wody zaznaczyła się w stylowej metamorfozie. I wcale nie jest ważne czy bohater sam poczuł potrzebę zmiany czy zasugerował ją specjalista od PR-u. Ważne jest, że konieczność takiej zmiany trafiła do wizerunkowego elementarza, że już nie wypada wyjść do ludzi jako „chłopak z Politechniki”.  Rozumieją to politycy, prawnicy, biznesmeni. Wiedza ta powoli schodzi w dół, na ulicach widać coraz więcej świetnie ubranych mężczyzn. 

Drodzy polscy mężczyźni, zapewniliście już rodzinie przyzwoity dach nad głową, posłaliście dzieci do niezłych szkół, przesiedliście się do dobrego samochodu, na stole zagościły francuskie sery i wina, czas pójść krok dalej.  Został do pokonania kolejny stopień piramidy Maslowa. Zadbajcie o siebie.

15 komentarze:

Anonimowy pisze...

Przykład Palikota pokazuje, że możliwy jest też zwrot w stronę dokładnie przeciwną. Wszystko zależy od tego, komu chcemy się podlizać.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Nie do końca w stronę przeciwną. Kiedyś Palikot nosił bardzo wzorzyste i fantazyjne kombinacje choć często przesadzone. Teraz schudł i zmienił fryzurę to znacznie poprawiło jego wygląd ale nosi też młodzieżowe marynarki i brak mu już tego polotu, który kiedyś posiadał. Na pierwszy rzut oka widać, że próbuje przypodobać się młodszej części wyborców także przez hasła, które głosi.

Anonimowy pisze...

odnosnie Palikota, to widać, że ktoś jest nie na czasie, bo Palikot znów zmienił styl i już odwrócił się od 'młodzierzowego' wyborcy. Ponownie pojawiły się dobrze skrojone garnitury i starannie dobrane krawaty.

Anonimowy pisze...

Ci, którzy posłali dzieci do dobrych szkół oraz przesiedli się do lepszych samochodów zadbali już także w większości o swój image. Obracając się w pewnym środowisku wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na look a la "ziutek spod Tarczyna".

Natomiast jest wielkie żniwo wśród średnich/niższych klas urzędników/specjalistów różnego szczebla etc.
I tutaj jest wielka rola i misja wręcz tzw. "blogerów ludowych" w osobie Mr Vintage chociażby. Podziwiam chłopaka, odpowiada po setki razy na te same pytania, niesie kaganek modowych rudymentów, przekonuje do odważnych kolorów...
Wsiadając do metra w porannym szczycie bawię się czasem w liczenie ubranych na czarno osobników. I za każdym razem wychodzi, że żyjemy w kraju żałobników... ech

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie 90% metamorfozy pana Guziała to fryzura.

Przy okazji. Na zdjęciach "po" pan Guział bardzo przypomina mi Radka Sikorskiego.

Anonimowy pisze...

Zgadza się ale jest to kolejne zagranie PR'owskie. Palikot stara się odwrócić swój wizerunek heppeningowego polityka na rzecz prawicowego męża stanu, dla którego ekonomia państwa stoi na pierwszym miejscu. Jak widać akcje PR'owe i zmiana wizerunku na młodzieżowy dała mu możliwość stworzenia nowej partii i wejścia do sejmu z zaskakującym wynikiem procentowym. Jednak na dłuższą metę taka polityka (która zresztą jest pożałowania godna) nie działa i nawet młody elektorat zaczął od niego odchodzić. Zmiana wizerunku a przede wszystkim zmiana nazwy ma na nowo zwiększyć słupki procentowe poparcia. Połączenie środowisk prawicowych (każda z nich ma choć trochę wyborców) jest kolejną metodą na zwiększenie poparcia. Palikot teraz za wszelką cenę będzie starał się wizerunkiem i głoszonymi hasłami stać się partią wodzowską trochę jak PO. Sami zobaczycie, że już nie będziemy już słyszeć o chęci legalizacji narkotyków czy ciągłego naskakiwania na kościół. W całej karierze Palikota widać bardzo silny wpływ porad Tymochowicza, który skądinąd świetnie czuje "rynek".

Polecam do obejrzenia film pt. "Jak to się robi" do obejrzenia na YouTube. Miejmy tylko nadzieję, że Polacy cały czas będą pamiętać kim jest Palikot i co próbuje nam wcisnąć i mimo zagrań PR nie zdobędzie wysokiego poparcia w następnych wyborach.

Wolniej jedziesz dalej będziesz ...

Anonimowy pisze...

Niestety MR Vintage czy Szarmant dawno przestali pisać dobre teksty o stylu a zajęci się popularną modą. U Mr Vintage za dużo jest stylizacji smart casual i za bardzo współpracuje z markami, próbując sprzedać ich produkty (np. H&M).

Anonimowy pisze...

Macaroni czy możesz napisać coś o Twoim Crossficie? Chciałbym zacząć tylko nie wiem jak i nie wiem gdzie.

Macaroni Tomato pisze...

Nie ćwiczę crossfitu. Ciągle się do tego przymierzam, ale na razie zostaję przy siłowni + bieganie.

Anonimowy pisze...

Szarmant IMHO jest przestylizowany, przesłodki, trochę odrealniony. Taki nasz lokalny Luca Rubinacci. I to jest jego jedna strona. Druga, pozytywna, historyzująca. Odkurza, przywołuje i przybliża dawne kanony elegancji - jest po trosze takim historykiem mody. Ja jako miłośnik "wiedzy niepotrzebnej" lubię różne smaczko-ciekawostki.

Mr Vintage wypełnia inną niszę. Jest blogerem mainstrimowym. Jakiś czas temu rzucił regularną pracę i poświęcił się blogowaniu - stąd współpraca z brandami zrozumiała. Nie kryptoli, nie przemyca, tylko w nagłówku pisze: tekst komercyjny i to jest ok. Też nie kupuję w H&M, ale pamiętajmy o młodym, studenckim wręcz targecie MrV.

Anonimowy pisze...

Macaroni szkoda ,że zaniedbałeś swojego bloga bo byłeś w tym naprawdę dobry.
Jesteś dla mnie mistrzem straconych możliwości.Na twoim przykładzie widać jak w soczewce,że nie każdy bloger potrafi max wykorzystać swoją popularność do prowadzenia firmy.Największym twoim grzechem jest :brak odpowiedzialności za dane słowo,ile już razy pisałeś o kontynuowaniu pisania bloga, lub choćby ciągłych zmian dat otwarcia sklepu internetowego.
Postaraj się nie stracić resztek zaufania,bo potem nikt nie będzie już traktował twojej osoby poważnie.
Tomasz

Macaroni Tomato pisze...

Tomku, na swoją obronę powiem, że takie przedsięwzięcie jak sklep internetowy to skomplikowany proces i timing nie zależy tylko ode mnie. Zależy głównie od innych.

Anonimowy pisze...

Przed przeczytaniem tego wpisu, nie miałem pojęcia, kim jest Piotr Guział. Nie uważam też, że powinienem znać włodarzy wszystkich dzielnic czy gmin w całym kraju. Swoje zaległości jednak szybko nadrobiłem i uważam, że umieszczenie takiego artykułu w tym czasie było bardzo niefortunne - z przykrością muszę przyznać, że zawiedziony jestem sposobem prowadzenia przez Pana bloga w ostatnim czasie, Panie Wojtku...

Macaroni Tomato pisze...

Myślę, że zdążyłem przed ciszą wyborczą.

bomba pisze...

"Macaroni Tomato pisze...
Nie ćwiczę crossfitu. Ciągle się do tego przymierzam, ale na razie zostaję przy siłowni + bieganie."

A słyszałeś może o Freeletics? Wydaje się trochę mniej hardcorowy:) ja póki co to siłownia + rower bo w crossfit jakoś nie mogę się wkręcić:P