nowy adres

1/26/2013

Over czy underdressed?



W ostatnim tygodniu miałem okazję dwukrotnie mówić publicznie o ubraniu. Raz na szkoleniu dotyczącym dresscodu, po raz drugi na konferencji dotyczącej komunikacji w biznesie. Za każdym razem zaczynałem od formuły, że wiedza na temat ubrania, stylu i dress codu została w Polsce zapomniana i próbujemy ją teraz odtworzyć.  Tak na pewno jest. Widać to nie tylko jak mężczyźni tworzą swoje zestawy, ale też, a może przede wszystkim, jak nie potrafią ubrać się odpowiednio na daną okazję.




W Polsce mamy kompletny brak wiedzy na temat tego co wypada, a co nie i brak dyscypliny. Zdarza mi się dostać zaproszenia w których prosi się gości o określony strój.  Nigdy nie wiedziałem bodaj 30% mężczyzn na takim spotkaniu ubranych naprawdę odpowiednio do okazji.  Reszta zignorowała wyraźne wskazówki, lub nie wiedziała co się pod nimi kryje.

W kwestii dresscodu panuje więc w Polsce totalny groch z kapustą. Nic nie wiadomo, a nawet jak wiadomo, to nie ma to znaczenia.  Brak nam wspólnej platformy. Jedni znają zasady i się do nich stosują, inni ich nie znają ale chcą poznać, są jeszcze tacy  którym jest to zupełnie obojętne.

Każdy z nas przeżył ten koszmar. Idziemy na spotkanie ubrani zgodnie z zasadami dresscodu i trafiamy na zgromadzenie podkoszulków i dżinsów. Pół biedy jeśli stylowe niedopasowanie zdarza się w gronie przyjaciół. Jednak kiedy zdarzy nam się w pracy, na spotkaniu z klientem, to już poważniejsza sprawa- zadziera nosa, wywyższa się- groźba, że tak zostaniemy odebrani jest duża. Nie chcemy być ubrani znacząco lepiej (zadziera nosa) od innych, nie chcemy też być ubrani gorzej (nie okazuje szacunku).

Jak więc sobie radzić skoro trzymanie się podręczników dresscodu w Polsce nie jest żadnym wyjściem?

Zawsze lepiej być lekko overdressed, niż underdressed.  Dlaczego? Większość formalnych zestawów można szybko i łatwo odformalnić. Ruch w drugą stronę nie jest możliwy.

Co poradzić kiedy szef zaprasza nas na przyjęcie w ogrodzie? Ubrać się jak na grilla? A może jak na przyjęcie gdzie luksusowe przekąski będą podawać kelnerzy? A jeśli klient proponuje żeby wyskoczyć wieczorem na drinka, to co ma na myśli? Bar z fortepianem i whisky single malt czy piwo wypite na stojąco przed klubem? Itd., itp… No i jak sam ma zamiar się ubrać. Nie zawsze można czy wypada dopytać o szczegóły.

Dlatego myślę, że w sytuacji kiedy nie wiadomo jak się ubrać, przemyślany zestaw koordynowany będzie dobrym, bezpiecznym wyborem.





Oczywiście, takie zestawy też różnią się stopniem formalności. Wełniane spodnie w kant zdecydowanie podnoszą jego formalność. Bawełniane chinosy obniżają. Podobnie z krawatem i jego brakiem.

Biznes casual jest nieformalny, ale komunikuje zadbanie, szacunek do rozmówcy i kulturę osobistą.  Jest, że tak powiem „po środku” dlatego jest bezpieczny.

Jest też bardzo plastyczny i to jego wielka zaleta.

Zdejmij krawat, zostań w samej poszetce i marynarce.
Za dużo?
Zdejmij marynarkę, podwiń rękawy koszuli i po sprawie.

Z garniturem nie byłoby to już tak łatwe.

27 komentarze:

Dominik Jan Domin pisze...

30% ubranych zgodnie z wymogami? W czerwcu byłem na pewnej gali - rozdanie nagród, wieczorową porą. W zaproszeniu - black tie.
W rzeczywistości: 2 osoby w smokingu (przyznaję się, byłem jednym z nich). Większość z panów miała na sobie jakieś luźne marynarki, w stylu w sam raz na piknik.

Macaroni Tomato pisze...

I tu się pojawia jeszcze jedna kwestia- czy organizator powinien wpuszczać tak ubrane osoby. A może należy w końcu egzekwować odpowiedni dresscode?

Anonimowy pisze...

owszem, można tak na to spojrzeć tylko obawiam się że gdybyś nie wpuścił nieodpowiednio ubranych na galę to

a) zostałyby dwie osoby i z gali nici

b) pozwano by cię za dyskryminację

Dawid pisze...

Z moich obserwacji wynika, że założenie koszuli z długim rękawem czy marynarki jest uważane przez niektórych jako ubranie się elegancko (przykład z uczelni) a osoba, która to robi jest traktowana jako ktoś kto robi to z musu i przechodzi jakieś męki.

Większość ludzi, którzy chodzą w Polsce w garniturach chyba bardzo tego nie lubi, są wciśnięci w jakiś uniform, który im narzucono i który ich ogranicza. Nie potrafią bawić się takim strojem, dopieszczać go i ciszyć się z jego noszenia.

Jeśli chodzi o kwestię wygody to ja mówię, że w byciu mężczyzną nie można iść wszędzie na łatwiznę, czasami wygodę trzeba poświęcić dla innych wartości.

Macaroni Tomato pisze...

Czasem trzeba, ale nie zawsze musimy rezygnować ze stylu wybierając wygodę. O tym będzie jeden z najbliższych wpisów.

PWG pisze...

Powrót Macaroniego do bloga w dobrym starym stylu. :)

Bardzo słuszna uwaga, że w naszym kraju mało osób ma jakiekolwiek pojęcie jak należy sie ubrac w zależności od sytuacji. Jest to naprawdę fascynujące, że większość mężczyzn, jeżeli tylko nie musi zakładać garnituru od razu ubiera sie w powyciagane bluzy i tshirty. Mało jest facetów, którzy chcą dobrze wyglądać. Ja wyznaje zasadę, ze skoro muszę na codzień chodzić w garniturze, to przynajmniej chce w nim wyglądać, tak żebym sie w nim dobrze czuł.:)

Zestaw koordynowany jest rzeczywiście idealnym rozwiązaniem w sytuacji, gdy nie wiemy jakiego dokładnie ubioru sie od nas oczekuje.

Anonimowy pisze...

OK, pokazane przykłady zdjęciowe są oczywiście świetne na lato. Jakieś propozycje na zimę i wiosnę/lato?

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Pokazane przykłady zdjęciowe to propozycje na lato. A co na zimę i wiosnę/jesień?

Anonimowy pisze...

Z przyjemnością czytam bloga prawie od początku jego istnienia. Wpis świetny, powinien trafić na stronę codziennych gazet, by każde grono ludzi miało świadomość dresscode'u.

Chciałbym się zwrócić z zapytaniem do samego Macaroniego jak i liczę na wypowiedzi czytelników, odnośnie tego jak wg Was winien się ubierać na codzień lekarz pracujący w szpitalu.
Z mojego punktu widzenia istotna jest tu psychologia i budowanie bariery lekarz - pacjent.
Czy oczekujecie koszuli, krawatu odzianych w biały kitel, czy może bardziej odpowiednia jest wg Was chirurgiczna zieleń?



pozdrawiam
Anonim

Foster Marine pisze...

Niestety to, co pisze wyżej Dawid jest prawdą i niestety nie tylko wśród mężczyzn. W liceum kupiłam sobie dwa żakiety, bardzo codzienne i nosiłam je dość często, jednak za każdym razem słyszałam pytania, dlaczego tak elegancko i do teraz nie mogę tego zrozumieć, co niby miało być w nich eleganckiego poza tym, że nie były to bluzy z kapturem;)

I zgadzam się z komentarzem Anonimowego, że takie teksty powinny znajdować miejsce w popularnych dziennikach czy tygodnikach.

Pozdrawiam serdecznie!

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie lekarz powinien ubierać koszulę i krawat, widoczne pod biały kitel. Chirurgiczna zieleń z takimi kitlami włącznie odpowiednia jest do fizycznej pracy lekarskiej, w której lekarz nie może uniknąć pobrudzenia np. przy stole operacyjnym. W każdym innym przypadku moim zdaniem od lekarza powinna emanować czystość i schludność. Jestem jak najbardziej za barierą między lekarzem a pacjentem, tak samo jak za uniformami w innych zawodach.

Inkwizytor

Anonimowy pisze...

Pracując jako lekarz w oddziale psychiatrycznym ubieram się w zestawy koordynowane. Sprawę znakomicie ułatwia brak wymogu noszenia fartucha i koleżanki umiejące docenić trud włożony w dobranie garderoby.
Początkowo moje stroje wywoływały konsternację, ale obecnie jestem raczej kojarzony z pewnym stylem, chyba nie najgorzej komentowanym.

Anonimowy pisze...

nawet w operze bayerische staadtsoper spotyka się - ba, nawet jest to przeważnie - luźno ubranych ludzi, całkiem piknikowo i dżinsowo, i to po godz. 18. co mnie już całkiem zdziwiło. rozumiem, turyści na przykład, ale...

dygresja co do zdjęcia: ci panowie z racji ilości materiału wyglądają jakby byli underdressed. aż mnie pije sugestywnie w ramionach.
czy teraz taki trend 'krawcowi materii nie staje'? ja naprawdę nie nadążam. do jakiego momentu można zmniejszać ilość okryca, żeby czuś się wygodnie i nie piło?

Jerzy

aknezz pisze...

Co do przykładu 2 osób w smokingu to podejrzewam, że tak naprawdę niewielu mężczyzn go po prostu posiada. Piszę to jedynie na przykładzie towarzystwa w jakim najczęściej przebywam czyli studentów i osób, które dopiero te studia ukończyły. Może to być też związane z finansami, nie każdy może sobie pozwolić na tak zróżnicowaną garderobę, tym bardziej jeśli dana osoba nie przywiązuje uwagi do mody.
Osobiście oczywiście staram się ubierać odpowiednio do sytuacji, zwracam na to uwagę :) ale też potrafię zrozumieć tych, którzy tego nie przestrzegają, a przynajmniej staram się zrozumieć.

Macaroni Tomato pisze...

No tak, ale smoking można wypożyczyć.

Anonimowy pisze...

Zalozmy, ze jestem nowym pracownikiem firmy, ktora liczy kilkadziesiat osob i organizuje coroczny "bal", na ktory zostaje zaproszony. Wiem, ze prezes zawsze ubiera sie w garnitur, a smoking to w tym towarzystwie rzadkosc. Jak powinienem sie ubrac jako swiezy pracownik, jeszcze nie do konca kojarzony w firmie? Z jednej strony, jest to ewidentne black tie party, z drugiej, najprawdopodobniej bede odebrany jako zle ubrany, moze nawet zarozumialy.

Tomek pisze...

@Anonimowy (30 stycznia 2013 16:03)

A co powiesz na ciemny granatowy garnitur, białą koszulę na spinki, krawat w matową szarą kratę lub ciemny burgund, a do tego biała poszetka i czarne matowe wiedenki.

Ja tak ubieram się na każdą formalną, wieczorową firmową imprezę (a pracuję w niezłej firmie "zachodniej") i jeszcze mi się nie zdarzyła skucha.

Szymon pisze...

Myślę, że widziałem ciekawsze wpisy

Katarzyna-Temida Jest Kobietą pisze...

Czytam ten blog od dawna, a ten wpis roześlę wszystkim kolegom. Może skorzystają z rad (oby!)

Milex pisze...

W przyszłości będę overdressed, obiecuję

Jan pisze...

Twój blog jest super ;)

Canilos pisze...

Świetnie ubrani i naprawdę dobrze dobrane kreacje, tylko pozazdrościć takiej kolekcji ;-/

Tomek Miler pisze...

Podoba mi się w jaką stronę rozwija się Twój blog chociaż brakuje mi trochę zestawów. Widziałem ostatnio w TV na siłowni jak wyskakujesz z loafersów i wskakujesz w oldschoolowe Nike! Chętnie zobaczę więcej ;)

Twoja rada z tego wpisu jest dobra, ale bardzo ogólna. Zestaw koordynowany można zepsuć tak samo łatwo jak garnitur.
Zdarzało mi się mówić na eventach gdzie tylko ja miałem na sobie ganritur i nie stworzył on żadnej bariery komunikacyjnej. Nie czuję też żebym musiał rozwiązywać muszkę tylko dlatego, że inni noszą t-shirty. Jestem za to głęboko przekonany, że jeśli z człowieka bije pewność siebie, pozytywna energia i silna osobowość to może mieć na sobie cokolwiek i nikt nie zwróci nawet uwagi, bo ubranie, nie ważne jakie, może najwyżej podkreślić osobowość, a nie ją zastąpić.

Macaroni Tomato pisze...

Tomek, oldschoolowe Nike czekają na swoją sesję. Na pewno w końcu się tu pokażą.

Anonimowy pisze...

Weszłam na tego bloga przez zupełny przypadek, ale jestem nim zachwycona! Mimo iż jestem kobietą, to kilka postów przeczytałam z zainteresowaniem, myślę, że można tutaj spokojnie odesłać każdego mężczyznę, nawet ci uważani za dobrze ubranych znaleźliby tu inspirację, a, nie ma się co łudzić, mało jest takich- większość powinna przeczytać bloga od deski do deski. :p Co do stylu mężczyzn w biznesie to Twoje słowa trafiają w dychę- lepiej być trochę overdressed niż czasami wręcz niechlujnym, po prostu z szacunku do innych. Zresztą pewne sytuacje wymagają odpowiedniego stroju, ale to coś, z czym nie tylko mężczyźni mają problem. Kobiety mimo, iż niby bardziej obyte w świecie mody, często zaliczają wpadki i pokazują nieznajomość dress-code'u czy po prostu brak gustu i wyczucia. Pozdrawiam!

Radzi pisze...

Ja również jestem pod wrażeniem jakości informacji prezentowanych na blogu. Tym bardziej, że w internecie cały czas jest mało męskich blogów modowych:-)

Anonimowy pisze...

Witam,
chciałbym się dowiedzieć co za marynarka prezentowana jest na trzecim zdjęciu