nowy adres

9/11/2011

Male Men.




Kurier dostarczył go parę dni temu do moich drzwi. Chwila niepewności i w końcu przypominałem sobie telefon od autorki tekstu, który trafił do Male Mena, zapowiadający tą dostawę.

Przyznam szczerze, że męskie magazyny są mi obce. Nigdy ich nie czytałem. Wydawało mi się zawsze, że „męskość“ to pojęcie tak szerokie, że nie da się na nim zbudować sensownego pisma. Te które widziałem przypominały komiksy dla dorosłych: dużo obrazków, mało tekstu.  Coś o seksie, samochodach, mięśniach… gdzieś na końcu upchnięte porady typu „jak ją oczarować w kuchni“ i „jak zadbać o skórę po szalonej nocy“.   Teksty zazwyczaj okazywały średnio zakamuflowanym przekazem reklamowym.

Male Men jest zupełnie inny, o czym piszę z pewnym wstydem bo tytuł jest na rynku od dawna i dla większości z Was nie jest to żadne odkrycie. Zacząłem studiowanie wrześniowego numeru od „naszych baranów“ czyli tekstów o modzie, zwłaszcza tego do którego udzieliłem wypowiedzi. Zgrzytnąłem zębami… wywiadowany byłem ponad rok temu, w okresie (schyłkowego co prawda, ale jednak) neofickiego zelotyzmu. Dziś pewne rzeczy powiedziałbym inaczej, na co innego zwrócił uwagę… i generalnie nie byłbym taki nabzdyczony. No, ale cóż. Poszło.

Wywiad z Adamem Granville na 126 stronie, świetny. Polecam.
Ale  z krzesła spadłem studiując strony 124 i 125. Do poradnika poszetkowego kilka słów napisali nasi przyjaciele z Poszetka.com.  Słowa poszetka i brustasza używane są tu poprawnie! Mam wrażenie, że nasza mała blogowo-forumowa społeczność przyczyniła się do tego. Wypromowaliśmy „poszetkę“! A może to moja megalomania.

Reszta pisma jest oczywiście ciekawsza. Rzuciłem się na materiały o lataniu. W dzieciństwie z wypiekami na policzkach słuchałem opowieści starszego kolegi, który dostał się do Dęblina. Tekst o „efkach“ cofnął mnie do atmosfery tamtych trzepakowych opowieści.

Male Men zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie jest robiony wg. zasady znajdowania męskich tematów (czyli seks, samochody, mięśnie, a na to zasmażka), ale męskich bohaterów. To proste, bezpretensjonalne podejście bardzo mi odpowiada.  Male Mena będę kupował!

12 komentarze:

Anonimowy pisze...

Teksty porozrzucane ( także w tematyce mięśnie , kuchnia , alkohole , moda , seks ) , drukowane w części na niskiej jakości papierze toaletowym ( takie skojarzenie odnośnie tych ekologicznych stron ... ) , cena zdecydowanie wygórowana ( trochę dołożymy i możemy kupić dobrą książkę ) przydatnych wiadomości jak na lekarstwo , wydawało mi się że przez całe pismo przewijają się różne czcionki ... nie wiem skąd ten zachwyt
Pozdrawiam
Pshemko

Anonimowy pisze...

Reklamą to jest ten wpis. Nie uważasz, że ta notka to lekka przesada. A szczególnie całkowity brak krytyki? Na serio wszystko Ci się podoba?

Macaroni Tomato pisze...

Przez kontrast ze znanymi mi wcześniej pismami tak.

Anonimowy pisze...

Popieram Macaroniego, potępiam jego krytyków - pismo rzeczywiście wyprzedza konkurencję o kilka długości. Pshemko, ile "trochę" trzeba dołożyć, żeby zamienić pismo ze 120 stron lektury na książkę o sensownej objętości? Zarzut o czcionkach niezborny, pismo ma wysoki poziom edycyjny, a co do stron na papierze offsetowym, to mi osobiście podobają się bardziej, niż te kredowe - miękcy są, bo powinni całe pismo poza okładką robić na tym pożółconym offsecie.

Nie widziałem tego numeru, a był to pierwszy po zmianie warty w redakcji - ciekawe, co się zmieni w najbliższych latach.

pzdr
pszemau

Anonimowy pisze...

Czytam że cena magazynu ma wzrosnąć do 29 pln (http://media2.pl/media/40817-Wydawca-Male-Man-bedzie-spolka-Next-Media.html) czyli kilka złotych i masz książkę , treść moim zdaniem nie powala ( ale oczywiście to zależy od gustu ) ale fakt faktem jest lepsza niż logo . Jeśli oceniać tylko na zasadzie ciekawsze niż inne podobne polskojęzyczne to tak , jest to ciekawa propozycja ale jeśli oceniać pismo tylko pod kątem jego jakości i stosunku jakości do ceny wypada miernie ( ale oczywiście to tylko moje zdanie tą wypowiedzią nie mam zamiaru atakować macaroniego którego bloga jak i forum uwielbiam , bądź ciebie )

Anonimowy pisze...

i jeszcze coś, dla posiadaczy iPada

http://imagazine.pl/2011/09/06/malemen-za-darmo/

Anonimowy pisze...

Jak na razie cena wynosi 10 zł. Biorąc pod uwagę ilość wartościowej treści, niebanalne zdjęcia i praktyczne informacje- są to dobrze wydane pieniądze. Zresztą z każdym numerem magazyn się rozwija. Oby tak dalej!

Anonimowy pisze...

Informacja o cenie 29 pln pochodzi z 2008 roku (jeszcze raz: http://media2.pl/media/40817-Wydawca-Male-Man-bedzie-spolka-Next-Media.html) - warto czytać ze zrozumieniem i uwagą a wtedy może uda się docenić ten i inne magazyny.

Anonimowy pisze...

Prenumerata jest za 99 zł, czyli wychodzi 8,25 zł/numer.

Tomasz pisze...

Tak się kiedyś złożyło, że dostałem prenumeratę w prezencie, też nie będąc przekonanym do tego typu pism, a potem sam z nie przymuszonej woli ją przedłużyłem.
Wiadomo są teksty lepsze i gorsze, ale właśnie prezentowanie sylwetek bardzo różnych osób jest bardzo ciekawe w tym magazynie - zwłaszcza, że nie są to osoby z pierwzych strony "kolorowych" gazet.

Niedługo będzie wydawana książka Adama Granville'a: "Gentleman. Mam zasady". Mam nadzieję, że lekutra będzie tak samo zajmująca, jak słuchanie tego pana.

Anonimowy pisze...

piszesz, że teksty w innych męskich tytułach zazwyczaj okazywały średnio zakamuflowanym przekazem reklamowym. Ale prawda jest taka, że Maleman to jeden wielki słup ogłoszeniowy. To co ich wyróżnia to większa umiejętność kamuflowania. A ja mam wyjątkową awersję do krypciochy, szczególnie tej mocno wyrafinowanej

Anonimowy pisze...

No, ja myślę, że w porównaniu do konkurencji to na prawdę trudno nie być lepszym. W ostatnim numerze Logo, jeden z dłuższych artykułów to rozterki autora: czy zamienić Facebook na Google+ i jak na to zareagują "laski".