nowy adres

5/09/2011

Shantung.




Twardy w wyrazie, miękki i przyjemny w dotyku. Matowy, z fakturą ciekawą niemal jak knit. Krawat z jedwabiu shantung jest moim mrocznym przedmiotem pożądania. Mrocznym, bo jest nieprzytomnie drogi, pożądanym, bo nieformany charakter to to, co lubię najbardziej.

Krawat o takiej fakturze nosiłbym z koszulami i marynarkami w drobne wzory (drobne kratki, paski, prince of Wales) lub o ciekawym splocie.  Chodzi o to, żeby faktury różnych elementów na siebie pracowały.




Jedyne znane mi źródło takich krawatów to Drakes London.  Dostępne na stronie internetowej krawaty są piękne. Tak piękne, że do dziś nie mogę się zdecydować na który odżałować 105 funtów. Ech… ciężkie życiowe wybory.

19 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jestem w stanie pomóc za mniejsza kwotę. Ale krawaty zrobione we włoszech.
PeterP

Macaroni Tomato pisze...

Peter, napisz więcej na mail. Może zrobimy forumowy zakup, bo krawaty są piękne i unikatowe.

Anonimowy pisze...

ok

Anonimowy pisze...

piszę się na forumowy zakup.
Pozdr.

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem z bliska te krawaty to jedna wielka porażka. Pomijam już to, że wąskie (kwestia gustu, ja akurat nie lubię), ale to zmechacenie wygląda, moim zdaniem, obrzydliwie. Gdybym nie wiedział, że to Drakes po ponad 100 funtów sztuka, to pomyślałbym, że to asortyment na wagę z second handu.
kamil

Anonimowy pisze...

Jestem za.
Reamon13

Anonimowy pisze...

Wlasnie to zmechacenie jest tym, czym moze pochwalic sie szantung:)
Ale szantung ma tez ciemne strony, oj bardzo ciemne:) Przy zawilgoceniu moze niezbyt ladnie pachniec:/ I to sam z siebie, wiec trzeba uwazac.

Adam

Miłosz T. Stolarz pisze...

też chciałbym mieć takie problemy z życiowymi wyborami.
pzdr ;-)

Dr Kilroy pisze...

Moim skromnym zdaniem wygląda jak zrobiony ze ścierki. :)

Pozdrawiam, Dr

Anonimowy pisze...

W warszawskim Fei-Longu mb szantungu kosztuje ok. 50-70zł. Do tego uszycie np. w M&M Krawaty i krawat gotowy kilka razy taniej niż za 105 funtów.
Pozdr
wojvv

Macaroni Tomato pisze...

Zajrzałem na stronę Fei Long. Przykłady szantungów tam prezentwane raczej nie zachęcają.

Brzydalllo pisze...

Ciekawie to wygląda, mam jedna muchę z tego jedwabiu, tylko że ona kosztowała 12 funtów.

Sebastian Żukowski pisze...

Z shantungu uszyłem sobie świetne spodnie letnie, tkaninę kupiłem właśnie w Fei-long. Wybór rzeczywiście nie jest oszałamiający, ale tam głównie zaopatrują się styliści strojów wieczorowych dla kobiet. Spodnie są genialne, zdecydowanie lepsze od wszelkich kombinacji lnu, wełny, moheru, bawełny. 100 % jedwab, lubię je :) bardzo.

Ania pisze...

męska moda to jest coś! a jak mało stylowych chłopców jeszcze na polskich ulicach!

Anonimowy pisze...

@ Sebastian Żukowski:

Zainspirowałeś mnie wpisem o spodniach z szantungu, ale zastanawiam się czy jet to dobra tkanina na spodnie? Adam pisał o nieprzyjemnym zapachu wydzielanym przez szantung przy zawilgoceniu. Czy nie jest to problem przy spodniach, które mają kontakt z potem od ciała?

Pozdr,

wojvv

Mr. Catshmere pisze...

W ciągu dwóch lat zaopatrzyłem się w cztery takie krawaty z Drakes of London i ręczę za ich jakość. Wkład nie przechodzi przez całą długość, końcówka jest złożona i zszyta ręcznie (nie jest to poziom Hobera, lecz bardzo zadowalający). Ze względu na lekkość, surowośći i węższą szerokość szantungi stały się moimi faworytami jeśli chodzi o nieformalne krawaty. W moim mniemaniu wypadają lepiej od grenadyny czy też knitów.

Co do ceny 105 funtów - doradzam cierpliwość, gdyż podczas sezonowych wyprzedaży na stronie Drakesa spada ona do 55. Trzeba się tylko spieszyć, gdyż znikają najszybciej. Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup, proszę pamiętać, aby w notkach pozdrowić p. Kamilę (:

Anonimowy pisze...

Projektantka Natalia Jaroszewska szyje z tego jedwabiu suknię jednej dziewczynie, która wygrała konkurs Kreacja Marzeń.

Sebastian pisze...

Szantung wcale nie pachnie nieprzyjemnie. Naturalnie ma swój zapach, ale jest to zapach surowego jedwabiu. Zapach kojarzący się bardziej z czystą naturą, daleko mu od zapachów fabryki tekstyliów. Uszyłem już dziesiątki ubrań z szantungu, prasując gotowe wyroby ubrania oswoiłem się z zapachami przeróżnych tkanin. Bardzo dużo takich kostiumów zamówiła u mnie Ewa Ewart. Podróżując po świecie i nagrywając materiał na kolejne produkcje filmowe, kupowała sobie tkaniny z myślą o ubraniach na różne warunki klimatyczne. Jej doświadczenie jest najlepszą rekomendacją dla tej tkaniny. Polecam :). Przy okazji polecam dokumenty pani Ewart, z całego serca.

Anonimowy pisze...

http://suitored.com/accesories/ties/alexander-olch-raw/

może tutaj :)