nowy adres

2/18/2011

Koszule non iron.




Pastowanie butów i prasowanie koszul nie należy do moich ulubionych czynności. Z lenistwa zakupiłem więc koszulę non iron.

Producent obiecywał, że po praniu i suszeniu będzie się nadawała do noszenia. Obietnicę spełnił. Rzeczywiście, po praniu dobrze ją strzepnąłem, wyprostowałem rękawy i powiesiłem na wieszaku. Wyschnięta była gładka, może nie idealnie, ale nadawała się do założenia bez prasowania.

Niestety, nie nadawała się do dłuższego noszenia. Po godzinie czy dwóch byłem cały mokry. Koszula potwornie gryzła. Biegłem niemal do domu żeby zrzucić z pleców feralny nabytek. Następnego dnia wykonałem parę telefonów i znalazłem odpowiedź dlaczego tak się stało.

Materiał na koszule non iron nasycany jest amoniakiem. Proces ten wyrównuje włókna bawełny, prostuje je. Powoduje, że nitki stają się sprężyste i odporne na zgniecenia. Nadaje też koszulom specyficzny połysk. Ten sam amoniak jest jednak odpowiedzialny za nieprzyjemne swędzenie i powoduje pocenie. Być może jestem na niego szczególnie wrażliwy, ale jak słyszę, problem z koszulami non iron ma wiele osób. Ratunkiem może być kilkakrotne pranie koszuli. Powinno wypłukać amoniak i zamienić koszulę w zwykłego „gniota“.

Oscar Wilde zapytany, po powinien zrobić dżentelmen jeśli się spoci, odpowiedział „Dżentelmen się nie poci“. Koszule non iron? Nigdy więcej.


P.S. Wczoraj dowiedziałem się o nominacji mojego bloga do nagrody Oskary Fashion. Będzie mi bardzo miło, jeśli zagłosujecie w plebiscycie tu. 

24 komentarze:

Aśa :) pisze...

Zapamiętać - unikać zakupu koszul non iron :)

biuro pisze...

Wojtek/Wielisław,
Zagłosowałem na ciebie ale tą akcję trzeba rozpowszechnić. Po obecnych wynikach widać
jak kiepsko ma się moda męska.
Zaraz dam znać towarzystwu,
WJM/ modameska.info

Anonimowy pisze...

Widzę Panie Wojciechu, że się z Pana medialna bestia robi :) Tak trzymać!

A co do koszul non iron to przed nimi przestrzegał mnie jeszcze mój dziadek

Pozdrawiam
Capo

Tomek_menswear.pl pisze...

Wystarczyło podpytac w Neapolu i nigdy nie zaryzykowałbyś kupna koszuli non iron... Każdy impregnat zabije jedwabistość i przewiewność bawełny. Ale dobrze, że o tym piszesz bo mit niegniotących się koszul, których nie trzeba prasować powoduje, że nadal 80% rynku koszul w Polsce to mieszanki bawełny i poliestru.

Mr. Vintage pisze...

Cieszę się, że moda męska zaczyna byc dostrzegana przez media tradycyjne (występ w DD TVN i teraz nominacja przez Fashion Magazine) ale...
zajrzałem na stronę Fashion Now i przyznam szczerze, że nie rozumiem o co chodzi w kategorii do której zostałeś nominowany.

Nagłówek brzmi "Nominowaliśmy 10 najlepiej ubranych blogerów!" - jeśli faktycznie jest to kryterium, to dlaczego pokazują zdjęcie L.Rubinacci a nie Twoje?

Dalej w pierwszym akapicie czytam "W konkursie Oskary Fashion portal Fashionnow.pl przyzna nagrodę specjalną dla najlepszego modowego bloga" - z tego zdania wynika, że kryterium nie będzie jednak "najlepsze ubranie" lecz merytoryka i treśc bloga. Przy takim kryterium blogi szafiarskie raczej nie powinny się znaleźc na liście nominacji.

Z kolei w mailach wysłanych do nominowanych Redakcja pisze tak: "W pierwszym etapie konkursu wytypowaliśmy dziesięc najlepszych blogerów roku" - tutaj już trudno o interpretację, jest to zbyt ogólne sformułowanie.

Anonimowy pisze...

o, dobrze, że to przeczytałem, już już prawie kupić miałem koszulę bugelfrei. no bo bawełna przecież. a tu taka niespodzianka.
a dawniej non-irony robiono z nylonu, więc to też zrozumiałe, że były nieprzyjemne i dziadek przestrzegal

Anonimowy pisze...

Posiadam koszule non-iron Marks&Spencer i nie zaobserwowałem nadmiernego pocenia się albo uczucia gorąca. Może każdy inaczej reaguje albo trafiłeś po prostu zły egzemplarz? Dla pewności, czy materiał z którego wykonana jest Twoja koszula to 100% bawełna?

Macaroni Tomato pisze...

Tak. 100% bawełna.

Anonimowy pisze...

sama nazwa "non-iron" już mnie skutecznie powstrzymuje od zakupu. nieważne, czy 100% bawełny, czy z domieszką syntetyków. to trochę jak z kawą instant, nabłyszczaczem do bytów, albo krawatem "na gumkę"... btw jak sobie radzicie z gnieceniem się koszul? macie jakieś patenty, żeby koszula wyglądała estetycznie nieco dłużej? nie jestem zwolennikiem minimalistycznych rozwiązań, wg których prasuje się tylko przód i kołnierzyk, bo resztę zasłania marynarka. może dodaje się jakiś środek do wody używanej do żelazka? podzielcie się swoimi sposobami na gładko wyprasowaną koszulę :-)
Przemek

Anonimowy pisze...

marks&spencer to niestety niezbyt dobre materiały, o czym się żałośnie przekonałem. i nie uznaję go za dobrą markę a raczej za tanią (pod względem jakości) prawie w rzędzie z c&a.
ale może właśnie dlatego koszule m-s nie powodują pocenia się?

roland pisze...

@ Przemek

powiem szczerze, że rok temu zepsułem pralkę i po zakupie nowej odkryłem magię różnych programów. Jest taki, po którym koszule wychodzą do delikatnego przeprasowania, chodzi mianowicie o brak odwirowywania [niech koszula poschnie sobie luzem], a także nieco mniejsze obroty.

biuro pisze...

Przemek/Wielisław,
Przepis na gładko wyprasowaną koszulę:
- koszulę spryskać wodą i wołożyć na 15 min.
do worka foliowego
- starannie prasować koszulę dostosowując
temperturę na żelazku do info na metce
koszuli a efekt będzie gwarantowany :-))
Wielisław/modameska.info

Anonimowy pisze...

macaroni, dobrze byłoby, gdybyś podał markę, przecież nie masz z tym problemów (vide wpis o Rudolf&Co). Osobiście mam niegniotącą koszulę z Olympa (seria easy iron), i o ile można jej sporo zarzuć (slim fit tylko z nazwy, bardzo szybko zniszczyły się rożki kołnierzyka), to jednak nie gniotąc się (nawet pod swetrem) jednocześnie nie mogę powiedzieć, że jest mniej oddychająca od innych (a jestem mało odporny na gorąco). Jednocześnie jest po co najmniej dwudziestu praniach i nie można powiedzieć, że utraciła niegniotące właściwości (więc nie jest to jakiś wypłukujący się impregnat). Po praniu i wysuszeniu dla zasady odprasowuję, ale w zasadzie nadawałaby się do założenia bez ingerencji żelazka

Anonimowy pisze...

Jeżeli już mówimy o prasowaniu to doradzam żelazko wydzielające dużo pary + woda demineralizowana ( do kupienia w każdym supermarkecie za 3 zł za 5l ). Zwykła woda zatyka kanaliki w żelazku, przez co zaczyna ono wydzielać podczas prasowania mniej pary.

Różnica diametralna względem czystego prasowania bez pary. Jeżeli mamy do przeprasowania tygodniowo więcej rzeczy doradzam zakup żelazka parowego, to trochę większy wydatek, ale przyśpiesza i ułatwia prasowanie.

Pozdrawiam
Capo

Macaroni Tomato pisze...

To była właśnie koszula Olymp.

foo pisze...

oczywiscie, ze zaglosowalismy :)

Anonimowy pisze...

http://morefashionmore.com/kasia-struss-mirte-maas-constance-jablonski-by-david-byun-w-korea-march-2011/ Kasia Struss

Tomasz Gajownik pisze...

Zagłosowałem, oczywiście na Pański blog, mam jedną koszulę non iron, nie sprawia mi tych problemów, ale i po praniu wymaga prasowania:)

Tiviano pisze...

Witam serdecznie,
jesli chodzi o koszule non-iron to rzezywiscie sa one nasaczane roznymi swinstwami (nie tylko amoniakiem) i teoretycznie wytrzymuja do okolo 10-15 pran po czym wlasciwosci non-iron powoli zanikaja, co dla niektorych jest zbawieniem a dla innych porazka.
Wysoka temperatura prania powoduje, ze non-iron szybciej staje sie zwykla koszula.
Ale taka sama sytuacje mamy z welnami, ktore na walku w dotyku sa super sprezyste, nie gniota sie, ale po dekatyzacji (obowiazkowa przy szyciu garnituru, to kazdy przeciez wie) zatracaja swoje pierwotne wlasciwosci poniewaz srodki chemiczne, ktorymi niektore welny sa nasaczane, wyparowuja.
Co do prasowania koszuli:
Znam osobiscie dwie szkoly wiec podziele sie takze z Wami tymi informacjami:
1. Koszule prasujemy po lekkim wyschnieciu, iedy jest jeszcze wilgotna (para w zelazku nie da takiej wilgoci)
2. Jesli mamy wysuszona koszule, to spryskujemy ja woda ze spryskiwacza, wkladamy na okolo pol godzinki do worka, by przeszla wilgocia, wyjmujemy i prasujemy.

Anonimowy pisze...

Bzdura. Wszystko zależy od rodzaju włókien. Jest bawełna chińska i indyjska. Bawełna chińska jest beznadziejna i stosowana w 95% koszul... Tam trzeba uzywać impregnatów i chemii. Kupiłem koszulę non-iron w Marks&Spencer przed 3 laty (z bawełny indyjskiej). Prałem bardzo często, po rozwieszeniu jak prasowana.
Nosiłem ją bez przerwy tzn 2-3 razy w ttygodniu, do momentu, aż przetarł się kołnierzyk:(
Jestem alergikiem, mam wrażliwą skórę i poliestry wywołują u mnie swędzenie.
Piszecie bzdury. Kupujcie koszule 100%bawełna non-iron (!), a zobaczycie co to znaczy koszula doskonała. Oczywiście taka koszula jest droga. Obecnie najtańsze są od 150zł.
Bebe

Anonimowy pisze...

Mam pytanie jak Pan sobie radzi z wychodzeniem koszuli ze spodni?
Pasek nie zawsze przynosi oczekiwane efekty, a zbyt mocne jego zaciśnięcie powoduje uczucie dyskomfortu..
Będę wdzięczny za odpowiedź.

Paweł

Macaroni Tomato pisze...

Na to do końca nie ma rady. Sytuacja wygląda znacznie lepiej w spodniach na szelki, ale jeśli chcemy nosić pasek to trzeba zaakceptować fakt, że koszula będzie wychodzić.

Moje koszule są dość długi (koszule MTM z DaVinci takie właśnie są) co daje przynajmniej tyle, że koszula nie wychodzi całkowicie.

Anonimowy pisze...

Chemii raczej nie da się oszukać. Żeby bawełna przestała się gnieść, trzeba zniszczyć jej przewiewność i delikatność za pomocą formaldehydu, bo właśnie jej zdolność do gniecenia jest jednocześnie zdolnością do pieszczenia skóry.

Prawdziwie miękka 100% bawełna, która się nie gniecie, to kwadratowe koło.
Sorry!

Karol pisze...

Jestem osobą, która normalnie się bardzo poci i nie cierpi szczucznych materiałów, a len jest dla mnie zbawieniem. ;)

Osobiście jednak używam koszul non-iron, 100% bawełny, popularnych budżetowych firm TM Lewin, czy Charles Tyrwhitt.
Nie zauważyłem różnicy w oddychalności w porównaniu z innymi koszulami, i przy obecnych upałach powyżej 30 stopni, koszule sprawdzają się znakomicie.

Sam polecam tego typu koszule, zwłaszcza w konsultingowych profesjach, gdzie trzeba jechać na tydzień do klienta. :)