nowy adres

11/03/2010

Psychologia krawata.

Węzeł krawata ma ponoć duży wpływ na to jak jesteśmy postrzegani. Zbadano to w ramach szerszych badań dotyczących znaczenia ubioru w negocjacjach. Postaram się te badania zreferować.

Badano 3 rodzaje węzłów. Na pierwszy ogień poszedł popularny forur in hand.


Węzeł ten jest cienki, nieregularny, ekspresyjny. Osoby w ten sposób wiążące krawat postrzegane była jako indywidualiści, osoby nieprzeciętne, kreatywne. Jeśli dodatkowo krawat zrobiony jest z cienkiego jedwabiu i zawiązany w bardzo mały, ostry węzeł osoba postrzegana była jako zdecydowana, agresywna i nieprzejednana.




Na drugim biegunie znalazł się gruby węzeł. Ten osłabia ekspresję twarzy (bo odciąga od niej uwagę). Jest niewskazany dla osób o okrągłych konturach. Wzmaga wrażenie obłości. Według badanych tak wiążą krawat osoby niezdecydowane, łagodne, łatwe do manipulacji i słabe.  Wrażenie to jest jeszcze mocniejsze kiedy krawat jest luźno zawiązany.

Prezydent Rosji (według mnie zupełnie niesłusznie uważany za dobrze ubranego) nosi takie właśnie duże węzły. To chyba nie jest dobry wybór dla głowy mocarstwa.


I w końcu windsor (i podobny do niego pratt). Te węzły są dość duże, ale symetryczne. Tworzą ostry trójkąt. Symetryczność węzła powoduje, że osoby je noszące postrzegane są jako godne zaufania autorytety. Stanowcze ale sprawiedliwe. Węzły takie polecano szefom, osobom, które chcą działać jako rozjemcy, sędziowie sporów.

Oczywiście nikt nie wygra negocjacji węzłem krawata, ale kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, a szalę może przeważyć najdrobniejszy element, dlaczego sobie nie pomóc?

11 komentarze:

Anonimowy pisze...

Przy okazji tematyki węzłów krawatowych. Czy ktoś, a najlepiej autor bloga, mógłby mi zdradzić, jaki węzeł jest zastosowany na załączonym zdjęciu?

http://4.bp.blogspot.com/_jSrnxOv6ZmU/S_QI92T2gxI/AAAAAAAABZ8/8wqm9KHI_Yo/s1600/_Dx2.jpg

Macaroni Tomato pisze...

Oczywiście four in hand.

Anonimowy pisze...

Dziękuję serdecznie.

Anonimowy pisze...

Węzeł jest bardzo ważny...Przypomnijcie sobie Tomasza Lisa na wizji w swoich programach, bardzo często miał fatalnie zawiązany krawat co mnie osobiście bardzo drażniło...Czywiście jak wiemy komplet to odpowiedni krawat+jego węzęł+odpowiednia koszula czyli w efekcie kołnierzyk.
Swoją drogą na drugim biegunie są buty. Przy kontaktach osobistych mogą razić. Chociaż w studio TV często w otwartych pozycjach na fotelach bardzo się przydają. Wracając do krawatów pamiętam lata 90' jak wujek z Wiednia mógł przywieść wspaniały jedwabny krawat, zaś ciotka pod choinkę dawała "chiński" z targu z "wkładką" w środku. Do dzisiaj nawet sprzedawczynie nie rozumieją, że najważniejsze jest jak się krawat da wiązać a nie wzór... Do "pasji" mnie doprowadzają "dobre" sklepy z dobrymi i drogimi! krawatami, które tak są spięte zabezpieczeniem antykradzieżowym, że nie można ich zawiązać, a tłumaczenie, że muszę go przymierzyć z węzłem często nie trafia...

Tomasz O.

mstrab pisze...

Nie tak dawno czytałem wyniki australijskiego badania, w którym udowadniano, iż pacjenci chętniej ufają i stosują się do zaleceń lekarzy ubranych sposób bardziej formalny. Co ciekawe zaufanie było proporcjonalne do odsetka składników formalnej garderoby, w które doktor był ubrany (fartuch, krawat, spodnie) a odwrotnie do odsetka nieformalnych elementów stroju (t-shirt, jeansy).

Anonimowy pisze...

Macaroni, drobna korekta, Miedwiediew ma tak wiązane krawaty ze względu na to, że ma bardzo specyficzną budowę ciała, ma bardzo wąskie ramiona, dlatego ten węzeł jest po to, by to jakoś zbalansować.

Macaroni Tomato pisze...

Według mnie zabieg chybiony.

Anonimowy pisze...

Tak, najmniej ludzie ufają Steve'owi Jobsowi. On nic nie osiągnie w życiu. Nawet nie ma krawata. Radzę się przyjrzeć jego sylwetce a następnie jeszcze raz przeczytać ten tekst.

Anonimowy pisze...

Steve Jobs nie jest lekarzem ani politykiem.

pracownia-psychoterapii pisze...

A o czym świadczy muszka?:D

Anonimowy pisze...

A jak Pan wiaze krawat, ze pod wezlem jest w nim takie ladne "wglebienie", nawet nie wiem jak to sie nazywa...

Pozdr,
Wojtek