nowy adres

2/27/2010

Wiosna/ lato 2010.


Wybrałem się dziś do Galerii Mokotów, rzucić okiem, co na wiosnę i lato może kupić klient szukający klasyki. Poniższy wybór jest zupełnie subiektywnym efektem tych poszukiwań. Najciekawsze, według mnie ubrania, uszeregowałem według sklepów w jakich je znalazłem.

Royal Collection

Najbardziej obfity w łupy okazał się Royal Collection, zwłaszcza sala, na której wystawione są ubrania marek Oscar Jacobson, Pal Zileri i Corneliani.



Krawaty w żywych wiosennych kolorach zdecydowanie godne są polecenia. Jedwabne paski i kratki, albo różnokolorowe knity powinny być w szafie każdego szanującego się dandysa.


Biało czarne golfy to klasyka gatunku. Model dostępny w Royal Collection maj modnie wydłużone noski, na co ja akurat się zżymam, ale to rzecz gustu.


Marynarka w dużą, granatową pepitę świetnie by do nich pasowała. 
Jednak moim ulubionym towarem z Royal jest ten wiosenny płaszcz.



Kolorowa, drobna pepita, prosty krój, kojarzą mi się z Londynem i latami 60-tymi. Płaszcz nieprzyzwoicie drogi (wedle moich kryteriów), ale naprawdę unikatowy.

Peek and Cloppenbugr



Na manekinie po lewej zainteresowała mnie kurtka i spodnie. W Peek pojawiły się bowiem spodnie Dockers. Dostępne w kilkunastu pastelowych kolorach (sprane róże, fiolety, zielenie) pomogą ożywić każdą kombinację. 


Marynarka marki McNeal to kolejny klasyk. Szkoda tylko, że niski kontrast nie pozwala mi nosić tak mocnych wzorów.

Last but not least

Massimo Dutti


W sklepach Massimi Dutti sporo jest dobrze zaprojektowanych ubrań, ale jakoś nie mogę się przekonać do jakości. Na marynarkę z Massimo nie zdecydowałbym się. Jednak jestem stałym kupcem kolorowych polówek i sweterków tej marki. Tym razem zwróciłem uwagę na dwie rzeczy. Krótki trench i zamszowe, klasyczne chucka boots. Te dostępne w Massimo pozbawione są futrówki, co czyni z nich idealne, nieformalne obuwie na wiosnę i lato.  Można je kupić w różnych kolorach, od bezpiecznych brązów do bardziej odważnego niebieskiego czy zielonego.



Dzisiejszym wpisem miałem zacząć nowy cykl- subiektywny przegląd sklepowych półek. Niestety, sklepy wielu sieci są chyba obiektami o strategicznym znaczeniu, bo panuje w nich zakaz fotografowania. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Być może któryś ze znających branżę czytelników, będzie mi to w stanie wytłumaczyć. Z kilku sklepów zostałem wyproszony, moje tłumaczenie, że prowadzę blog o ubraniach i zdjęcia będą formą reklamy, nie zdały się na nic. Oblicza pracowników Royal Collection i Peek and Cloppenburg pozostały nieprzeniknione. Prezentowane zdjęcia są więc zrobione nielegalnie.

Czy będę w stanie cykl kontynuować, nie wiem. Zobaczymy.

18 komentarze:

Paweł Stempniak pisze...

Pomysł na przegląd - bombowy! Mam nadzieję, że kolejna próba zebrania materiału nie zakończy się rękoczynami ;)

Anonimowy pisze...

Świetny pomysł na wpis! Mam nadzieję, że mimo pewnych trudności nie zrazi się Pan i będzie dalej prowadził "raporty z centrów handlowych".

Pozdrawiam,
PWG

Mr. Vintage pisze...

Jeśli chodzi o zdjęcia legalne, to należałoby by mieć zgodę "Centrali".

Pracowałem dla sklepów sieciowych i tak naprawdę nie jestem w stanie do końca zrozumieć zakazu robienia zdjęć. Od jednego z moich byłych przełożonych słyszałem wyjaśnienie, iż chodzi o to by projekty ubrań, czy sposoby ekspozycji nie były kopiowane. To akurat uważam za kompletną bzdurę, bowiem jak ktoś będzie chciał skopiować sobie projekt kurtki, to po prostu ją kupi, w domu zrobi zdjęcia i pomiary, a następnego dnia zwróci. Jeśli chodzi o podpatrywanie sposobów ekspozycji, to każdy średnio zdolny merchandiser po prostu sobie zapamięta najciekawsze pomysły, ewentualnie wykona szkice.

Tak więc moim zdaniem chodzi bardziej o chęć zakrycia tego, co nie powinno się znaleźć na fotografiach, a następnie np. w sieci. Mam tu na myśli przede wszystkim bałagan, odpadający tynk, brudne przymierzalnie itp. "wpadki", które mogłyby wpłynąć negatywnie na wizerunek marki.

Anonimowy pisze...

Jak ktoś będzie chciał zarobić na skopiowanym wzorze, to nawet nie musi zwracać - cena "wzoru" w jakiś sposób pójdzie w koszty ;)

Rzeczywiście kuriozalna dosyć sprawa.

Dzięki wielkie za wpis. Marynarka McNeal - świetna! Muszę to zobaczyć na sobie, żeby cokolwiek więcej wiedzieć - na odległość jakoś nie potrafię oceniać - w każdym razie dzięki za trop!

Keep up the good work :)

Eiree pisze...

Świetny cykl. Bardzo by się przydał. Zachęcamy do kontynuacji, aczkolwiek nic na siłę :)

timeong pisze...

fajny blog, nie przeglądnąłem całego ale widzę że wkładasz w niego wiele pracy. Ostatni post jest bardzo ciekawy i prawdopodobnie był bardzo praco chłonny. Zazdroszczę że mieszkasz w tak dużym mieście jak Warszawa. Zapraszam na mojego bloga. Dopiero zaczynam. http://timeontg-fashion.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny pomysł na wpis..mam nadzieje ze pojawi się wiele więcej...

krawaty na 1 i 2 zdj. to firma Stenstroms... różnokolorowe knity prezentują się świetnie... firmę znam dość dobrze więc poznałem... szczerze polecam..
Co do płaszcza w kratę.. mnie również się spodobał typowa krata dla Oscara Jacobsona..ale nie jestem pewien??? wspomniałeś o cenie więc pewnie się nie mylę..

Pozdrawiam Pan D

gorczakowski pisze...

krawaty Strensoms sa bardzo dobre, mam kilka.
natomiast w Polsce wciaz brakuje mi krawatow typu "knit tie". niestety nie wiem jak to nazwac po polsku - krawaty wloczkowe? kupilem sobie taki bedac w londynie. dodatkowo bardzo brakuje mi mozliwosci zakupu skarpet i poszetek marki Duchamp w Polsce. na szczescie do Londynu relatywnie blisko.
pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Płaszcz rzeczywiście wygląda świetnie, ale tylko na manekinie. Skrojony jest fatalnie. Kosztuje nie całe 1300 zł.

Anonimowy pisze...

Ciekawe uwagi Autora. Mam brata o nastawieniu snobistycznym, który pasjonuje się jakością odzieży; jego zdaniem w galeriach handlowych nie można kupić porządnych rzeczy; sam szyje buty u Kielmana (dla mnie K.jest przereklamowany!)albo jeździ do Londynu po materiał (szyje garnitury w Warszawie bo taniej). Przychylam sie do opinii Autora, że można fajne i jakościowo dobre ubrania kupić chocby w Rolay Collection

Anonimowy pisze...

Buty z czubkami (tzw."rumcajse") to nie kwestia gustu tylko szyku. Moim zdaniem "rumcajse" to obciach. Prestiżowy portal o modzie powinien jasno wskazywać co jest OK oraz oceniać co jest dziadowskie.

Anonimowy pisze...

Znam ludzi w średnim wieku, którzy ubierają się jak starcy sprzed 100 lat. Skąd ta maniera snobistyczna?! Przecież można mieć szykowne ubranie ale nie wyglądające jak zdarte z trupa pradziadka....

Mr. Vintage pisze...

Czytając 2 ostatnie komentarze skłaniam się ku cenzurze.

Mr. Vintage pisze...

Bardzo fajne spodnie Dockers. Widzę, że po wielu latach marka ta wraca do Polski.

MLZ pisze...

Z tym zakazem fotografowania to może chodzić o ceny. Bo bywa on stosowany także w sklepach z zegarkami, gdzie ochrona przed kopiowaniem wzoru w zasadzie nie istnieje (zdjęcia są powszechnie dostępne w sieci). Co więcej, słyszałem, że wylecieć można także za robienie notatek...

Anonimowy pisze...

Panowie!! co do robienia zdjec w sklepach. -na calym swiecie jest to zakazane.(bezpieczenstwo tez wchodzi w gre.Nie tylko projekty czy wywiad konkurencji.Ja na przyklad starcilem lustrzanke w sklpie w londynie,ochroniaz potraktowal mnie jak ...........I co mamy zrobic nic.Ich sklep ich zasady. Do sklepu chodzimy na zakupy a nie na robienie zdjec czy notatek.
Jesli portal modowy o fashion chce uzyskac informacje co na nastepny sezon ,co bedzie w sprzedazy itd. Najlepszym rozwiazaniem jest kontakt z biurem prasowym firmy o PR. Ale niestety w Polsce to jest jeszcze epoka kamienia lup.... Taka jest prawda.LAdnie dziunie siedzace w tych dzialach nie maja zielonego pojecia jak przedstawic kolekcje i jak ja zaprezentowac prasie, kolejna sprawa jest szybkosc przekazywania tej informacji- na odpowiedz bedziecie czekali tygodniami.
NAjlepiej zalogowac sie centralach firm(strony) w specjalnie tworzonych dzialach dla prasy i z tamtad pobrac niezbedne informacje
Pozdrawiam lowcow projektow itd.
PeterP.

Anna pisze...

Co do tych zakazów to prawda jest taka, że te zakazy są niezgodne z prawem polskim, ponieważ każdy może fotografować w miejscu publicznym (a galeria handlowa niewątpliwie takim jest) bez niczyjego pozwolenia, ale... no właśnie - administratorzy galerii sami wprowadzają te zakazy (dla mnie również niezrozumiałe) i jedyne co pozostaje fotografowi to się kłócić co może skutkować uszkodzeniem aparatu albo - co gorsze - sprawą w sądzie - na pewno ją wygramy, ale co z tego jeśli aparat zniszczony i ząb wybity.. Tak półżartem to piszę, ale to akurat przykład z życia (znajomy znajomego). Jedno co możesz zrobić zanim zaczniesz fotografować - to idziesz do kierownika ochrony w danym sklepie i tłumaczysz, że chcesz robić zdjęcia i do czego Ci one potrzebne - raczej nie powinni robić problemów - wszyscy ochroniarze zostaną o tym poinformowani przez te ich słuchawki i masz spokój. Może spróbuj następnym razem tak zrobić.
Anna

Ps. Bardzo wciągnął mnie ten blog, nie znam się za bardzo na męskiej modzie, a chciałabym ubierać mojego męża tak, aby do mnie pasował na daną okazję i żeby strój pasował o jego sylwetki, myślę, że znajdę tu cenne wskazówki. Pozdrawiam!

Macaroni Tomato pisze...

Droga Anno, witamy w gronie komentatorów.

p.s. Nie ubieraj męża pod kolor swojej sukienki. Jeśli zależy Ci, żeby się odbrze ubierał naucz go tego i puść samego na zakupy.