nowy adres

7/29/2009

Gatunek zagrożony



(Tom Ford daje zły przykład paradując bez krawata)

Co jakieś dwie, trzy dekady (czyli co pokolenie) znikają z męskiej garderoby kolejne elementy stroju. Frak nie jest już własciwie nikomu potrzebny z wyjątkiem koronowanych głów, dyrygnetów i noblistów. Co tam frak, większość mężczyzn obchodzi się bez smokingu, w którym dawniej siadano do stołu niemal każdego wieczora (wszak smoking to ubranie semi-formal). Po wojnie prawie zupełnie zniknęły kapelusze, muszki, coraz mniej widzi się trzyczęściowych garniturów (ale te mogą wrócić jak dwurzędowe marynarki). Co jeszcze czeka w kolejce do "wymarcia". Myślę, że krawat. Coraz rzadziej widzi się go na męskich szyjach. Kurczy się lista zawodów i sytuacji towarzyskich w których krawat jest nieodzowny. Styl sportowy dla nikogo już nie znaczy marynarki tweedowej i wełnianego krawata... Szkoda, ta piękna i zupełnie niepraktyczna rzecz, ma w sobie tyle uroku i stylu.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Krawat nie wyginie, tak jak poszetka wróciła do łask.

Anonimowy pisze...

A ja kocham styl Toma Forda. Niby zawsze tak samo, ale tak samo dobrze! No, moze czasami jest za bardzo rozchelstany:-)

Ale nie wiem czy moja obrona sie liczy, bo jestem kobieta:-)
Megi

Anonimowy pisze...

Krawat Będziem Chronić! :P