nowy adres

4/21/2009

Problem z terminologią




W Polsce mamy problem z terminologią. Szycie na miarę często jest mylone z szyciem pasowanym.

Pierwszy termin oznacza, że garnitur jest od początku do końca robiony w jednym zakładzie. Krawiec lub krojczy (jeśli w zakładzie jest podział tych funkcji- w Polsce najczęściej nie ma) bierze miarę, decyduje z klientem o stylu garnituru, następnie tworzy wykrój (najważniejszy etap). Później materiał jest krojony i zszywany. Szycie na miarę daje możliwość skorygowania wzoru w czasie jednej, dwóch lub trzech przymiarek. Dzięki temu można poprawić błędy i wprowadzać nawet duże poprawki.

Tylko tak robiony garnitur może dać gwarancję idealnego kroju, ponieważ krawiec ma szansę wziąć pod uwagę każdy wymiar naszego ciała i skorygować podstawowy wykrój w dowolny sposób.

Krawiectwo pasowane to coś w pół drogi między na miarę, a gotowym produktem z wieszaka. Tu brana jest miara z klienta,  wybiera się styl z ograniczonego katalogu wzorów i wysyła te informacje do fabryki. Uszyty produkt wraca do sklepu i po sprawie. Przy odbiorze można jeszcze zdecydować o długości rękawów, spodni, czasami też długości marynarki. Bardzo rzadko możliwe są większe ingerencje i poprawki. 

W krawiectwie pasowanym najważniejszym etapem jest zdjęcie miary. Jeśli robi to osoba doświadczona, można liczyć na bardzo dobry finał. Jeśli robi to ktoś bez doświadczenia, całość najprawdopodobniej skończy się katastrofą.

Na wielu sklepach w Polsce, widzę reklamy „szyjemy na miarę“. Zawsze oznacza to ofertę garnituru pasowanego. Jeśli już się na taki zdecydujemy, trzeba koniecznie zwrócić uwagę, kto będzie brał z nas miarę. Wypytać o doświadczenie osoby, jak długo to robi itd. Jeśli zobaczycie młoda osobę, która przeszła szkolenie w tym zakresie niedawno, lepiej dać sobie spokój. Niech uczy się na kimś innym.

W krajach angielskojęzycznych jest wyraźne i przestrzegane rozróżnienie terminów. Na miarę to bespoke. Krawiectwo pasowane, to made to measure. Rzeczywiście, made to measure brzmi jak polskie na miarę. Trzeba mieć jednak świadomość, że znaczy coś zupełnie innego.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

I na samym końcu sam sobie pan zaprzeczył. bez sensu. Made to measure to szyte na miare!!!!!