nowy adres

7/26/2011

Lustrzany połysk.



Kuchnia molekularna to naukowe podejście do gotowania. Chemiczna wiedza pomaga takim mistrzom jak Ferran Adria wydobyć ze składników maksimum smaku. W kuchni molekularnej ważne są każdy gram, każdy stopień temperatury… najmniejsze odstępstwa powodują pogorszenie efektu.

Z takim molekularnym podejściem do pastowania butów miałem niedawno do czynienia. Zadanie było takie- nadać moim czarnym wiedenkom Crocket and Jones lustrzany połysk. Nie chodzi więc o banalne pastowanie, ale coś więcej, o „mirror shine“, który ze zwykłych butów zrobi smokingowe lakierki.






W zadaniu pomagał mi Jakub Filip Szymaniak, czyli eye-lip z forum bespoke.pl, którego wypastowanymi na wysoki połysk butami zachwyciłem się na ostatnim (już legendarnym) spotkaniu forumowym. Postępowałem krok w krok za mistrzem, pilnie notując jego poczynania.

1.
Zaczęliśmy od nalania wody do małej miseczki. Filip dolał do niej parę kropel octu (niektórzy dolewają czystego, wysokoprocentowego alkoholu) i wstawił wodę do lodówki. Lodowato zimna,  przyda się w ostatniej fazie polerowania butów.

2.
Każde pastowanie zaczynamy od usunięcia suchą szmatką, albo szczotką do butów dużych zabrudzeń i kurzu.  Warto też wtedy oczyścić podeszwę.  Jeśli but jest mocno zabłocony, używany do tego lekko wilgotnej szmatki (jednak nie mokrej). Jeśli skóra jest mokra zostawiamy but do wyschnięcia, z dala od źródła ciepła, koniecznie naciągnięty na prawidła. Dalsze zabiegi możemy czynić tylko na suchej skórze.



3.
Na wstępnie oczyszczone buty nałożyliśmy warstwę renowatora. Ma on za zadanie zdjąć ze skóry wcześniejsze warstwy wosku i środków ochronnych, odżywia też  i zmiękcza skórę. Renowator to środek głęboko wchodzący w strukturę skóry dlatego nie należy go nadużywać. Traktujemy nim buty najwyżej kilka razy do roku.   Nakładamy cienką warstwę kosmetyku. Po paru minutach usuwamy nadmiar suchą szmatką.




4.
Skóra gotowa jest do dalszych działań. Jeśli buty są mocno zaniedbane, a skóra sucha przyda się odżywienie kremem. Jego lekka konsystencja ułatwia wniknięcie w skórę. Zmiękcza ją i dogłębnie odżywia.  Najlepiej używać kremu w kolorze skóry (jeśli nie znajdziemy takiego kremu, może być ton ciemniejszy, raczej nie jaśniejszy). Pamiętajmy, że bezbarwne kremy mogą się osadzać w porach i zgięciach skóry i zostawiać białe ślady.  I znów, po kwadransie i wyschnięciu kremu polerujmy but.
Krem raczej zmatowia skórę niż ją nabłyszcza.  Ma więc funkcje kosmetyczną, ale raczej nie estetyczną (poza wyrównaniem ewentualnych przebarwień).



5.
Po odżywieniu buta zaczynamy nakładać pierwsza warstwę pasty, czyli wosku. Dobieramy wosk pod kolor butów, ew. ton ciemniejszy. W przypadku moich czarnych wiedenek sprawa była prosta.  Pastę nakładamy równo na całą cholewkę.


Starą szczoteczka do zębów nakładam też pastę na rant, boki podeszwy i obcas.

…a  teraz możemy iść na kawę. Im dłuższa tym lepsza. Niektórzy zostawiają tak przygotowany but na noc i kontynuują pracę dopiero następnego dnia rano. My nie mieliśmy tyle czasu…



6.
Po około 20 minutach zabraliśmy się do polerowania butów. Filip pokazał mi czym poleruje swoje. Okazało się, że moje szczotki do polerowania to sprzęta amatora, najlepsza jest specjalna szczotka z miękkiego koziego włosa (można je kupić w sklepie ze szczotkami na Poznanskiej).

Długie, energiczne posunięcia dość szybko nadały butom połysk. Do tej pory właśnie na tym etapie skończyłbym pracę,  ale przecież mieliśmy ambitniejsze zadanie. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa.



8.
Z lodówki została wyjęta miseczka z wodą.  Kolejny etap pracy to powtarzanie kilka/naście/dziesiąt razy takiej sekwencji: nakładamy na szmatkę małą ilość pasty, dotykamy powierzchni wody z octem (nie zamaczamy palca, wody ma być niedużo) i zaczynamy polerowanie wybranego fragmentu.

Teoretycznie uzyskanie lustrzanego połysku jest możliwe na całej powierzchni buta, ale najłatwiej (co nie znaczy łatwo) uzyskać go na twardych częściach cholewki, czyli na nosku i pięcie. Do polerowania tych miejsc się więc ograniczymy.

Energicznie polerujemy but. Po chwili zaczną pojawiać się matowe smugi, polerujemy je pieczołowicie, powtarzając punkt  8 co najmniej kilka razy. Trochę pasty, trochę wody i tak w kółko.



W tym momencie doświadczenie Filipa okazało się bezcenne. Jego buty dawno już świeciły, moje ciągle były matowe.  Zacząłem już nawet wątpić, czy uda mi się uzyskać lustro. Filip wziął sprawy w swoje ręce… lustro powoli, powoli zaczęło się pojawiać. Na tym etapie kluczowe jest wyczucie ilości pasty i wody, jednak decydującą sprawą jest czas… nad jednym noskiem spędziliśmy w sumie 40 minut nakładając dziesiątki warstw pasty i wody.

Łatwość jego uzyskania zależy od rodzaju skóry, skóra gruba, dobrej jakości ułatwia sprawę.  Łatwiej też odtworzyć lustro na bucie już raz w ten sposób wypolerowanym.

Wieczorem tego dnia poeksperymentowałem sam z drugim butem i doszedłem do kolejnych wniosków.

Po nałożeniu kilku warstw pasty i wody zacząłem polerować na zmianę, raz sama pasta, raz sama woda. Zauważyłem też, że należy używać naprawdę mało pasty (ledwie dotykając powierzchni wosku) za to więcej wody niż sądziłem na początku. Za drugim razem udało mi się osiągnąć lustro w około 20 minut.



Oto efekty naszej pracy. Zwróćcie uwagę na różnicę połysku noska i reszty cholewki. Lustro na butach Filipa prezentuje się okazalej. Wiadomo, praktyka czyni mistrza.

Wszystkie zabiegi wykonywaliśmy kosmetykami marki Saphir Medaille d'Or, ponoć to najlepsze kosmetyki do butów na świecie. Świadomi piszę „kosmetyki“, bo czytając ich skład można mieć wrażenie, że zostały stworzone z myślą o ludziach. Wosk pszczeli czy shea butter, to składniki znane z kosmetologii. Kremy i renowator pachą tak ładnie, że miałem ochotę sam się nimi natrzeć.

33 komentarze:

Anonimowy pisze...

Połysk na butach rewelacja. To wspaniałe, że można przeczytać tak świetnie wpisy na naszych rodzimych blogach :)

Francuz pisze...

Bardzo fajny i rzeczowy artykuł. Mam tylko jedno pytanie - jesteś pewien, że mówisz o szczotce z włosia koziego?

Szczotka przedstawiona na zdjęciu jest wykonana najprawdopodobniej z włosia końskiego. Co do włosia koziego - sprzedawca na Poznańskiej stwierdził, że najlepiej nadaje się na strzepnięcie kurzu / oczyszczenie butów z drobnych zabrudzeń np. po przyjściu na spotkanie etc, natomiast w żadnym wypadku do polerowania bo jest po prostu za miękka. Miałem taką w ręce i w dotyku niesamowita, przy czym podzielam wątpliwości sprzedawcy.

Macaroni Tomato pisze...

Rzeczywiście jest bardzo miękka. Właśnie jako kozią opisał mi ją eye-lip.

eye_lip pisze...

Zgadza się, jest bardzo miękka i świetnie się nią poleruje.

Walter Szarmant pisze...

Filip gratulacje. Z takim połyskiem to widzę Ciebie na Savile Row ;)

nikt_wielki_ona pisze...

Nieźle widać różnicę na tych Twoich oxfordach.

pi kwadrat pisze...

Pan Baryliński na Poznańskiej polecił mi ją do głaskania / czesania bobasa :)

Anonimowy pisze...

Po prostu WOW. Doskonały wpis, piękne fotografie i rewelacyjny efekt. Gratulacje dla obu Panów.

Tytus pisze...

Mam taką szczotkę, ale po jednorazowej próbie polerowania brązowych butów postanowiłem powrócić do szczotki z włosia końskiego. Szczotka ma za zadanie wypolerować ale także zebrać za duszą ilość kremu czy wosku. Szczotka z włosia koziego nadaje się na przetarcie z kurzu już wypolerowanych butów.

Anonimowy pisze...

Z czasem i praktyką coraz łatwiej i szybciej osiąga się pożądany efekt :) Zdjęcia, mimo iż piękne nie zawsze oddają realnie połysk. Na żywo robi to naprawdę wrażenie, zwłaszcza na kobietach ;)

Anonimowy pisze...

Wspaniały materiał, czegoś takiego mi brakowało ... no ale doczekałem się ;) - podziękowania i gratulacje! Zatem pora na małe zakupy "kosmetyków" i do dzieła.

Anonimowy pisze...

Rewelacyjny i oryginalny tekst. Dla mojego ojca pielęgnacja butów to niemal religia. Kiedyś tego nie rozumiałem. Teraz zaczyna do mnie trafiać :)

Anonimowy pisze...

Zauważyłem, że czarne wiedenki mają zdjęte sznurowadła. Zawsze zdejmuje je Pan do pastowania butów, czy to tylko przypadek?

Macaroni Tomato pisze...

Zawsze oczywiście. Przeszkadzają w nakładaniu pasty i polerowaniu.

Anonimowy pisze...

Czy można wiedzieć jak się nazywa i gdzie można nabyć model butów pana Jakuba, które możemy podziwiać na zdjęciach?
Bardzo mi się podobają a dotychczas w swoich wędrówkach po sklepach obuwniczych w Polsce nigdy nie spotkałem czegoś podobnego
Luki

Macaroni Tomato pisze...

Buty to Alfred Sargent. Są niedostępne w Polsce, ale można je pewnie kupić przez niejeden internetowy sklep.

Velahrn pisze...

Szczotka z końskiego włosia też jest stosunkowo miękka. To podróby, "szczotki" do butów sprzedawane w obuwniczych sieciówkach, są strasznie twarde!

Loca nina pisze...

SUPER BLOG!!!!!:)
ZAPRASZAM DO MNIE

http://jula-locanina.blogspot.com/

Bajarz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

w sezonie ogórkowym Macaroni i Mr Vintage zabierają się za czyszczenie butów... czy nie ma ciekawszych tematów niż reklamowanie pasty do butów?

Anonimowy pisze...

Mnie osobiście temat bardzo zaciekawił i oby częściej o butach i tym co z nimi związane.

A o dobrych markach warto wspominać. Tak jak o dobrych krawcach, szewcach, sklepach ...

Loake_Fan

eye_lip pisze...

Luki, moje buty to tak jak napisał Macaroni - Alfred Sargent, model Hadleigh.

Anonimowy pisze...

Na forum o męskiej elegancji masa ludzi czekała na taki właśnie materiał. Temat opisywany, ale nigdy w tak dokładny sposób, nie wspominając o pięknych fotkach. Widzę, że technik osiągania połysku jest sporo. Wiele zależy od wprawy i doświadczenia. Mi zajmuje to teraz o wiele mniej czasu niż początkowo. Czekamy jeszcze na materiał od kolejnego znawcy tematu obuwniczego z forum - Immune :)

pozdrowienia

Anonimowy pisze...

W sklepie multirenowacja.pl (dystrybutor kosmetyków m.in. Saphir) podają, że kolor kremu powinien być jasniejszy od koloru skóry. Pan podaje zasadę odwrotną - krem powinien być ciemniejszy. Pytanie: kto ma rację?
Nebelwerfer

Anonimowy pisze...

Świetny wpis, choć zabrakło mi kilku uwag nt. samych sznurowadeł. Oczywistym wydaje się, że zwyczajnie wypastowane i wypolerowane buty wymagają innych sznurówek niż mirror shine. Osobiście to tych pierwszych wybieram takie, których końcówki zakończone są matowo, błyszczące zaś zakładam do lakierków.

Anonimowy pisze...

czy na każdej parze butów można uzyskać lustrzany połysk? jak wynika z tekstu, wiele zależy od skóry z jakiej wykonano buty i zastosowanych preparatów. nie noszę butów szytych na miarę, czy sygnowanych nazwą jakiejś światowej marki, ale zwykłem bardzo dbać o nie. wiele prawdy jest w powiedzeniu "poznasz pana po cholewkach". właściwa pielęgnacja zapewni dobry "look". zadbane buty dają na dzień dobry punkty do ogólnego wizerunku i vice versa - zaniedbane spowodują, że nawet w najlepszym garniturze będzie się wyglądało kiepsko. nie wspomnę nawet, że wiele kobiet zwraca uwagę na ten szczegół. no dobrze... tak więc czy ktoś (może autor?) jest w stanie odpowiedzieć, czy przy użyciu wysokiej jakości preparatów sposodujemy, że nasze buty będą wyglądały jak spod igły?

Anonimowy pisze...

Dobre środki potrafią zdziałać wiele. Poza estetyką i wrażeniem, chodzi jeszcze jednak o przedłużenie życia obuwia. Pielęgnowana, odżywiana skóra środkami na bazie naturalnych składników będzie służyła zdecydowanie dłużej niż skóra nie pielęgnowana lub traktowana najtańszymi, czysto chemicznymi nabłyszczaczami, dającymi szybki efekt, ale w rezultacie niszczącymi skórę. Skórze wyjątkowo podłej jakości nawet najlepsze środki za dużo nie pomogą, choć na pewno poprawią wrażenie. Ale o skóry z półki średniej warto już zdecydowanie dbać.

multirenowacja.pl pisze...

Na stronie dystrybutora widocznie wkradł się błąd. Macaroni i eye_lip mają rację - krem oczywiście lepiej o ton ciemniejszy niż jaśniejszy. Przepraszamy za zamieszanie, jednocześnie prosimy o wskazanie linka z tekstem, w którym dopuściliśmy się przekłamania :)

Pozdrawiamy
multirenowacja.pl

multirenowacja.pl pisze...

Zaznaczyć jeszcze należy, że niezależnie od producenta kremu, warto do sklepu udać się z butem, by odcień środka dobrać idealnie pod kolor. Jeżeli zaś zakupów dokonujemy w internecie, warto sprzedawcy podesłać fotografię obuwia, najlepiej w dziennym świetle. W przypadku jasnych skór, jeżeli brak właściwego koloru, czasem lepszy efekt daje lekko jaśniejszy odcień, ale nie jest to norma, a różnice są zazwyczaj naprawdę minimalne. W 99% przypadków na podstawie fotografii udaje nam się kolor dobierać idealnie. Z ciemnymi skórami nie ma dylematów ;)

Anonimowy pisze...

Wywołany do tablicy, przesyłam link:
http://www.multirenowacja.pl/zestaw-do-pielegnacji-i-konserwacji-butow-skory-gladkie-licowe-saphir-medaille-d-or-2.html
Zalecenie jaśniejszego koloru kremu znajduje się przy wskazówkach użycia Cream Pommadier.
Pozdrawiam
Nebelwerfer

Anonimowy pisze...

Mam pytanie: w którym momencie oraz jak często należy pastować (smarować) skórzaną podeszwę buta? Mam tłuszcz do skór Dubbin. Z góry dziękuję.

Macaroni Tomato pisze...

Przy kazdym pastowaniu butow nie zaszkodzi.

lil pisze...

A ja myślałem, że mój opis jak pastować buty jest obszerny. Ty wniosłeś to na zdecydowanie wyższy poziom. Świetne zdjęcia.