nowy adres

10/19/2010

Luca Rubinacci dla The Rake.



Przygotowując się do materiału o firmie Rubinacci przeglądałem sesję dla magazynu Rake. Publikuję 3 zdjęcia, na których Luca Rubinacci prezentuje swój styl.
Luka mówił mi, że do ich drzwi puka coraz więcej młodych ludzi (oczywiście wystarczająco bogatych, żeby pozwolić sobie na usługi firmy).  Myślę, że wielu z nich wybiera klasykę, zainspirowanych jego stylem. Młody Rubinacci jest świetną wizytówką rodzinnej firmy.

Niestety dwóch najlepszych zdjęć sesji nie udało mi się znaleźć w sieci. Jednak na tych, doskonale widać co to „style by Luca“. Klasyka w odmłodzonym wydaniu oznacza tu duże, wyraźne wzory, zaskakujące, śmiałe połączenia kolorystyczne.

Inspirujące.







4 komentarze:

mosze pisze...

Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale... Propozycje z pierwszych dwóch zdjęć mi się podobają - zwłaszcza drugie - jasne kolory, lekkość, luz; doskonały styl dla młodego, dynamicznego mężczyzny. Ale ostatnie zdjęcie to wg mnie katastrofa, nawet nie porażka (brzydkie kolory, fatalne zestawienie barw i wzorów). Zastanawiam się nawet, czy to nie jest jakaś prowokacja.

Anonimowy pisze...

Witam,

apropos Pana Luca, czasem przegladam zdjęcia na blogu sartorialist i musze przyznać, że dla mnie jest przykładem typowego kiczu. Niestety styl typu stary młody czy młody stary do mnie nie przemawia. Dodatkowo znosze buty które często ma na stopach trącą prowincjonalizmem...Nie tylko nazwisko i miejsce urodzenia predyscynuje, jak widać, do posiadania smaku...

CoRsOcOmO

Anonimowy pisze...

prowincjonalizmem? tassel loafers? (jeden z częściej noszonych modeli) połączenia kolorystyczne są odważne i kontrowersyjne, kroje perfekcyjne. Nie wiem co w tym prowincjonalnego ani tandetnego, raczej zbyt ekstrawaganckie jak na czyjś gust.

Fred Kampinos pisze...

Miałem okazję poznać Luce dzisiaj w sklepie Rubinacci w Londynie (a nawet przymierzyc jego własną marynarkę :) - jesteśmy podobnej budowy). Bardzo sympatyczny gość, który uwielbia mówić o kwestiach interesujących czytelników tego bloga. Jakkolwiek ceny garniturów R są poza moim budżetem, wyszedłem ze sklepu z dwoma krawatami, które mi doradził i planem, by odwiedzić go w Neapolu. Pozdrawiam