nowy adres

5/12/2010

Sklep Sir Arthur, ul. Bracka 5



Przechodząc parę dni temu Bracką, zaszedłem do sklepu Sir Arthur. Oczywiście wcześniej przechodziłem koło niego wielokrotnie, sklep jest tam „od zawsze“, ale ani perelowski wystrój sklepu, ani towary na wystawie, nie zachęciły mnie wcześniej do wejścia. Tym razem było inaczej. Na wystawie wyeksponowane były ładne kaszmirowo- jedwabne krawaty.


W środku zobaczyłem mniej więcej to czego się spodziewałem. Koszule, fulary, pasy hiszpańskie, spinki, muchy (w tym fabrycznie zawiązane), dość sporo krawatów. Na pierwszy rzut okna nic nie zachwycało, ale kiedy przyjrzałem się bliżej krawatom zauważyłem zupełnie unikatowe sztuki. Po pierwsze krawaty kaszmirowe, które mnie tu zwabiły. Po drugie krawaty z drukowanego jedwabiu, rzecz w Polce trudno dostępna. No i coś zupełnie niezwykłego- krawaty dziergane, zakończone w trójkąt. Koniec końców kupiłem 3 sztuki (w dobrej cenie!), ale wśród dzierganych i kaszmirowych było więcej wzorów, na które miałbym ochotę.



Widać, że Sir Arthur to sklep prowadzony „z głową“, z pasją nawet.  Na pewno jest potrzebna, bo sklep istnieje od 60 lat i nie sądzę, żeby przyniósł właścicielom fortunę. Jeśli nie zdecydują się na odświeżenie wystroju i kolekcji, nie przyniesie jej w przyszłości. Ciągle będzie tam panował ospały nastrój prowincjonalnego muzeum.

Mimo wszystko będę tam co jakiś czas zachodził, licząc na kolejne miłe niespodzianki.

Sklep Sir Arthur, ul. Bracka 5 (naprzeciwko PAP)

9 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy wiesz ale ten sklep to kawał historii, należał do rodziny Państwa Nowakowskich która kiedyś szyła krawaty i muchy.
Maciej Z.

Anonimowy pisze...

czy mógłbyś napisać kiedyś coś o sklepie MM Krawaty na Solcu? wydaje się być ciekawy, choć mały i też peerelowski

Macaroni Tomato pisze...

Muszę się tam w końcu wybrać. Od dawna szukam mijesca gdzie można naprawić, albo przerobić krawaty.

Mr. Vintage pisze...

Świetne krawaty. A co to za marka?

Macaroni Tomato pisze...

No name.

Mr. Vintage pisze...

Nie znam takiej :)

Może sami produkują jak zasugerował Maciej?

PS. Znowu podoba mi się Twoja podłoga. To jesion bielony?

Macaroni Tomato pisze...

To blat w kuchni. Dąb olejowany na biało.

Anonimowy pisze...

A może ktoś ma telefon do sklepu na Bracką? Ten sklep pamiętam jak byłem chłopakiem w wieku szkolnym, a dziś zblizam się do emerytury. :) Kiedyś jak się kupiło tam krawat, to wszyscy zazdrościli.

anthropo pisze...

Jeśli chodzi o sklep na Solcu, to właściwie jest to pracownia, a nie sklep. Warto o tym pamiętać, bowiem jeśli mamy chwilę wolnego czasu możemy sami pokusić się o zakup materiału np na fular i zlecić jego uszycie.

Sklep na Brackiej, wbrew opinii autora, zmieniać się raczej nie powinien. Myślę, że bardziej niż PRL wywołuje we mnie dalekie skojarzenia brytyjskimi sklepikami i pracowniami. W każdym razie ma on w sobie coś, czego brakuje wszystkim galeriom handlowym razem wziętym.