nowy adres

12/15/2009

Zimowe płaszcze.



(dwurzędowy Chesterfield)

Płaszcze to obok kapeluszy i paru innych elementów ubioru rzecz odchodząca w przeszłość. Nie raz o tym pisałem. Coraz mniej mężczyzn dba o ubranie, od niewielu wymaga się określonego stroju. O ile można jeszcze znaleźć zawody w których garnitur jest obowiązkowy, o tyle płaszcz nie jest częścią służbowego uniformu.
Jednak myślę, że „gwoździem do trumny“ płaszcza jest po prostu wszędobylskie ogrzewanie. Nakładamy na siebie byle co, byle tylko przejść kawałek chodnika między bramą domu, a drzwiami samochodu, później między samochodem i biurem. Mężczyzna pracujący nie musi się obawiać szalejących za oknem żywiołów. Stawia im czoła tylko w weekendy, kiedy z radością zakłada dżinsy i polar. Ubranie sportowe dawno już przestało znaczyć tweedową marynarkę i stosowny płaszcz.
Ten wstęp przyszedł mi na myśl kiedy zbierałem materiały do wpisu. Płaszcze to domena XIX wieku. Wieku kiepsko ogrzewanych wnętrz, dorożek, koncertów na otwartym powietrzu i promenad. Ówczesny styl życia stworzył wiele rodzajów okryć wierzchnich, pomnożonych przez kolejne wariacje co tworzy gąszcz pojęć, w których mało kto potrafi się jeszcze połapać. Dlatego zostawiam szczegóły na boku i postaram się napisać parę podstawowych rzecz na temat płaszczy.
Płaszcz to po prostu przedłużona marynarka, zrobiona z grubszego materiału, dlatego większość zasad dotyczących marynarek można śmiało zastosować do płaszczy. Na przykład osoby przy kości powinny unikać dwurzędowych płaszczy, tak samo jak powinny unikać dwurzędowych marynarek, formalność płaszcza zależy od kroju („czysty“ krój, przy ciele, podkreślający sylwetkę jest bardziej formalny), wyboru materiału (gładkie bardziej formalne niż te we wzory, ciemne formalniejsze od jasnych itd.), czy szczegółów wykończenia (kieszenie nakładane mniej formalne niż wpuszczane) itd… Są oczywiście sprawy specyficzne tylko dla okryć wierzchnich. O tym za chwilę. Teraz parę typów płaszczy.
(Loden coat z zielonego kraciastego tweedu w sportowej kombinacji)
Loden coat to podstawowy model płaszcza. Skośne, umieszczone dość wysoko kieszenie bez patek, dają nieformalny charakter. Rząd guzików może być schowany za listewką, albo nie. Płaszcz można zapiąć pod samą szyję, nie ma bowiem wyłogów, tylko wywracany kołnierz. Nie pozwala przez to na wyeksponowanie koszuli i krawata. To daje mu nieformalny charakter. Loden coat jest też dość krótki.
Bliskim kuzynem tego płaszcz jest Crombie. Główna różnica do Loden Coat to kołnierz z wyłogami, tworzące otwarcie pod szyją. Daje możliwość wyeksponowania koszuli i krawata. Jesto dość obszerny i szeroki, nie podkreśla figury przez co może wydawać się workowaty.
Zobacz krótki sportowy Loden Coat prezentowany przez Michaela Aldena.
Bespoke car coat from Michael Alden on Vimeo.
Chesterfield (zwany u nas dyplomatką) to ulubiony płaszcz ministra Sikorskiego. Rzeczywiście kojarz się z angielskim stylem ulubionym przez szef MSZ.
(Chesterfield z wyłogami typu peak lapel)
Chesterfild jest dość długi, krojony blisko ciała, zebrany w talii podkreślając figurę. Zawsze ma jeden środkowy szlic z tyłu. Najczęściej spotykany w wersji granatowej, szarej lub camel. Chesterfield zazwyczaj definiowany jest przez aksamitne wykończenie kołnierza, kontrastujące z resztą płaszcza, ale występują też wersje bez aksamitnego wykończenia. Chesterfield może być jedno lub dwurzędowy. Wersja dwurzędowa będzie miała oczywiście wyłogi skierowane do góry (peak lapel), ale widuje się wersje jednorzędowe z takim kołnierzem. Kieszenie z patkami, proste lub skośne, czasem też kieszonka biletowa. Chesterfield jest bardzo eleganckim, ale wszechstronnym płaszczem. Nie ma przeszkód, żeby założyć go na smoking albo na zwykły roboczy garnitur. Wielofunkcyjność, oraz krój podkreślający figurę, są pewnie powodami jego popularności.
(Chesterfield w wersji casual. Z wyłogami notch lapel i bez aksamitnego wykończenia kołnierza)
Last but not least w moim krótkim omówieniu stylów to Ulster i jego bliski krewny Polo Coat.
Ulster zyskał popularność kiedy Conan Doyle ubrał w niego Sherlocka Holmesa. Klasyczny Ulster jest dwurzędowy, ma nakładane kieszenie z patkami, mankiety na rękawach i charakterystyczny kołnierz z wyłogami skierowanymi w dół (ale wersje z kołnierzem peak lapel też się zdarzają). Taki kołnierz, zwany przez włochów collo doppio uso, a przez anglików storm collar jest bardzo praktyczny. Dzięki kształtowi daje się postawić, co by źle wyglądało z kołnierzem peak lapel. Tak jak w marynarkach dwurzędowych możliwe są róże ilości guzików, 4x2, 6x4, 6x3 itd.
Ulster ma długą historię i wielu wiernych fanów, wśród nich najsłynniejszych dandysów.
Polo Coat to amerykańska wariacja na temat Ulstera. Różni się od niego w zasadzie tylko paskiem (jak w trenczu). Najbardziej tradycyjna wersja uszyta jest z wielbłądziej wełny.
Polo/ Ulster świetnie chroni przed zimnem. Jego styl dobrze koresponduje z grubymi materiałami (tweedy około 800 gr.). Ze względu na krój osoby otyłe powinny zdecydować się na inny. Gruby materiał, dwurzędowy krój, mogą dodać kilogramów. Z drugiej strony niscy i bardzo drobni panowie mogę zostać „przytłoczeni“ przez tą masę materiału.
W kwestii paska Michael Alden sugeruje dość praktyczne rozwiązanie. Można zamówić płaszcz z paskiem, ale bez szlufek. Dzięki temu będzie można go nosić jak klasyczny Ulster, albo jak Polo Coat.
Zobacz płaszcz polo/ ulster prezentowany przez Michaela Aldena.
The 6x3 Polo from Michael Alden on Vimeo.
Pisałem wcześniej, że do płaszczy mają zastosowanie ogólne zasady dotyczące marynarek. Dodałbym do nich jeszcze parę, specyficznych dla płaszczy.
Pierwsza- im dłuższy płaszcz tym bardziej formalny. Generalnie płaszcze powinny kończyć się gdzieś w okolicach kolana. Trochę pod… Bardzo nieformalne, sportowe style mogą być krótsze, nawet do połowy uda. Oczywiście będą gorzej chronić przed chłodem, a przy deszczowej pogodzie woda spływająca z płaszcza może zmoczyć spodnie na udach.
Druga zasada dotyczy długości rękawów. Jest dość oczywista i intuicyjna. Rękawy płaszcza powinny być na tyle długie, że po włożeniu rękawiczek można było je schować pod rękawem. Chodzi o to, żeby nagie ciało nie było wystawione na zimowe chłody. I trzecia- kołnierz peak lapel, choć piękny, jest mniej praktyczny niż zwykły notch lapel.
Wybierając płaszcz pamiętajmy, że powinien być wszechstronny (chyba, że możemy sobie pozwolić na kolekcję kilkunastu na różne okazje). Dlatego warto zdecydować się na gładką tkaninę w podstawowym kolorze. Jak dla mnie podstawowymi modelami są Loden coat i Ulster.
I na koniec, jeśli w płaczu jest kieszonka piersiowa, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ułożyć w niej poszetkę.

9 komentarze:

miss-maple pisze...

Bardzo ciekawy artykuł, osobiście jestem fanką męskich płaszczy tylko że ich użytkowników widać coraz mniej na ulicach... Jak to dodaje stylu. Dobrze wiedzieć, co się konkretnie podziwia:)

Vislav pisze...

Płaszcz jest nieocenionym, a w naszym obszarze niedocenionym wierzchnim uzupełnieniem stroju począwszy od BC.

Nakładanie wszelkich sportowych i innych kurtek na marynarkę "psuje" cały efekt.
Szczytem "elegancji" jaki w tym zakresie widziałem:
- z przyzwoitego samochodu wysiada ładnie ostrzyżony, w ciemnym garniturze, z dobrze dobranym krawatem - rodzimy "biznesmen" i na wierzch zakłada skórzaną, czarną kurtkę o 20cm krótszą od marynarki. :)))))!!!!
Co ciekawe od parkingu, do wejścia głównego budynku było nie więcej jak 50m.
W swojej kolekcji posiadam aktualnie pięć płaszczy o różnej długości - od połowy uda do połowy łydki. W tym jeden klasyczny trencz z paskiem, a pozostałe bez - różne tkaniny i kolory. Pozwala to dobrać odpowiedni model do pory roku, dnia, stroju, okazji itp...
Najbardziej elegancki, ciemnogranatowy, prosty i lekko dopasowany - szyty na zamówienie u krawca, z porządnego sukna (trafił mi się kiedyś kupon na płaszcz oficerski MW) mam do oficjalnych strojów.
Nie "trawię" płaszczy z wełnianego flauszu - zazwyczaj przypominają kształtem worek na ziemniaki.
Miałem też przez krótki czas letni "prochowiec" z firmy o ile dobrze pamiętam "Warmia" - tragedia, w krótki czasie zrobił się z tego szmatławy worek.
Poza dobraniem koloru i kroju dla właściwego wyglądu bardzo ważne są tkaniny, zarówno wierzch jak i podszewka. Oczywiście przede wszystkim wełna i różne mieszanki naturalnych włókien.
Chociaż jeden z płaszczy, jakie posiadam jest z dziwnej kompozycji włókien zapewniającej nieprzemakalność przy naturalnym wyglądzie(nie ortalion, ani stylon lub derma:))))). Używam go na deszczowe pogody - nie lubię parasoli.

Moja "kolekcja" płaszczy click

Anonimowy pisze...

Pozostaje jeszcze kwestia odpowiedniego nakrycia głowy. O ile kapelusze czy kaszkiety sprawdzają się w temperaturach mniej więcej do 0 stopni, to o tyle przy mrozach, zwłaszcza poniżej minus 5 stopni trzeba założyć coś innego, bo w przeciwnym przypaku przeziębienie murowane. I tu pozostaje otwarte pytanie. Co? Niestety styl klasyczny narodził się w Anglii gdzie temperatury poniżej zera są rzadkością i w związku z tym nie wykształciły się tam odpowiednio ciepłe nakrycia głowy. Zostaje chyba tylko uszatka.

Rosa pisze...

Super tekst! Respect!

Mr Vintage pisze...

Doskonałe kompendium wiedzy na temat płaszczy.

Anonimowy pisze...

Chesterfield na zdjeciu MAcaroni pochodzi z mijej pracowni, jak ci sie udalo zdobyc to zdjecie.
Peter P
potkansky.com

Macaroni Tomato pisze...

Jak zawsze- google graphics.

Anonimowy pisze...

Czy ktoś z czytelników mógłby mi podpowiedzieć gdzie w Warszawie mógłbym kupić elegancki płaszcz stylu Chesterfield (nasza dyplomatka)?
Jerzy J

Anonimowy pisze...

Szary Chesterfield z pracowni Potkansky jest bez zarzutu. Świetna kolorystyka, materiał, oraz krój. Jest to chyba jeden z najbardziej gustownych płaszczy jakie w ogóle widziałem.