nowy adres

5/07/2009

"Po buty do Warszawy"


(buty od Kielmana)

Rozmawiałem dzieś z panem Januszkiewiczem, jednym z warszawskich szewców. Pan Januszkiewicz ma już 80 lat i pmięta przedwojanną Warszawę. Kiedy poprosiłem go, żeby spróbował porównać swoje buty z wyrobami angielskich szewców, odpowiedział: "Przed wojną po Europie chodziło powiedzenie- Po koszule jeździ się do Paryża, po garnitury do Londynu, a po buty do Warszawy". 

W Paryżu ciągle kupi się znakomite koszule (Charvet), w Londynie garitury (Savile Row), natomiast w Warszawie sztuka szewska jest zagrożona. Swoją wiedzę i umiejętności tacy szewcy jak Januszkiewicz i Wielądek zabiorą kiedyś na emeryturę. Wtedy znikną one bezpowrotnie, bo żaden z nich nie ma ucznia.

Januszkiewicz, Wielądek, Kielman są częścią kultury narodowej. Ich umiejętności sa naszym wspólnym  dziedzictwem. Co zrobić, żeby przedwojenne powiedzenie wciąż było aktualne?

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hej, chciałem tylko powiedzieć, że to świetny blog, trafiłeś w bardzo dobrą niszę w polskim internecie! Niewiele więcej mam do powiedzenia/skomentowania, bom młody i dopiero stawiam pierwsze kroki w całym tym sartorialnym świecie, ale już sporo nauczyłem się od Ciebie i z podlinkowanych for. Tak trzymaj!
Tymek

Macaroni Tomato pisze...

Dzięki za komentarz. Jeśli myślisz, że to dobry blog będzie mi miło jeśli polecisz go znajmomym.

Tomasz pisze...

Witam, mam pytanie, czy masz jakieś doświadczenia z obuwiem z tych pracowni? Ja przyznam, że mam trochę mieszane uczucia w tej kwestii - mam kilka par butów od Kielmana i przyznam, że wolę JM Weston a ostatnio Santoni, które są smuklejsze i lżejsze. Pozdrawiam

Macaroni Tomato pisze...

Na buty od Wielądka czekam. Jak je trochę ponoszę, bedę mógł coś powiedzieć. Z tego co wiem ze słyszenia buty Januszkiewicza zbierają bardzo dobre opinie jeśli chodzi o komfort.

Anonimowy pisze...

CIANKI JEST! Naprawdę!

Jacek pisze...

Ktoś sprzedaje Santoni w Polsce ??