nowy adres

4/28/2009

Krawaty Sam Hober



Przychodzi moment kiedy oferowane w handlu ubrania już nie wystarczają. Jeśli wie się dokładnie czego się chce, nie znajdzie się tego na sklepowych półkach. Wtedy bespoke jest jedynym wyjściem.
Ja od dawna szukałem krawatów z grenadyny i irish poplin. Ten pierwszy podpatrzyłem u Pierca Brosnana w jednym z filmów o Bondzie. Krawat z grenadyny w kolorze navy, nosił do szarego garnituru z cienkiej czesankowej wełny. Polączenie wydaje się najbanalniejsze na świecie. Jednak dyskretny, matowy krawata z grenadyny wyglądał znakomicie z szarą marynarką i śnieżnobiałą koszulą.
W Polsce nie widziałem nigdy krawatów z grenadyny. Na szczęście jest interent i firma Sam Hober, oferująca krawaty na miarę (bespoke), które można zamówić on- line.
Wizyta  na stronie interenetowej może nieco zrazić. Zapewniam, na robieniu krawatów David Hober zna się lepiej, niż na web design.
Proces jest bardzo prosty, wybieramy materiał, określamy konstrukcję krawata (od zwykłego 3- fold do 7- fold), w uwagach wpisujemy preferowaną długość i szerokość krawata, oraz nasz ulubiony węzeł. Na tej podstawie David projektuje wykrój, dobiera wypełnienie o odpowiedniej grubości. W efekcie dostajemy dokładnie to, czego sobie życzymy. Po zapłaceniu zaczyna się najtrudniejszy etap… oczekiwanie.
Ja zamówiłem swoje krawaty w maju zeszłego roku. Dotarły do mnie jakieś… siedem miesięcy później.  W pudełku, obok pięknych krawatów, znalazlem próbki materiałów o jakie poprosilem przy zamówieniu.
W końcu mam swój krawat navy z grenadyny a’la James Bond. Lubię go nosić z tweedową szarą marynarką, białą koszulą z miękkim kołnierzykiem i biała lnianą chusteczką.
Mimo nieznośnie długiego czasu oczekiwania, mam zamiar zamowiać krawaty u Davida Hobera. Są znakomitej jakości, a poza tym, gdzie indziej znajdę krawat z szarego irish poplin, albo grenadyny w kolorze siena palona?

7 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy płacił Pan cło przy odbiorze przesyłki?

Macaroni Tomato pisze...

Oczywiście. Konieczna była wizyta w pocztowym urzędzie celnym. Na szczęście sprawę załatwia się tam dość sprawnie.

Anonimowy pisze...

Ile kosztowało cło? Mam na myśli procentowo.

Macaroni Tomato pisze...

Razem z VAT musiałem dołożyć około 30 procent. W urzędzie celnym nie można płacić kartą- trzeba mieć przy sobie gotówkę lub wypłacić ją w okienku pocztowym obok.

Macaroni Tomato pisze...

Dziś odebrałem drugą przesyłkę od Hobera. W niej 3 nowe krawaty i poszetka. Tym razem nie musiałem płacić cła. Niezbadane są wyroki Pocztowego Urzędu Celnego.

Anonimowy pisze...

Loteria. Z tego co wiem, sprawdzają chyba tylko część przesyłek. Wtedy miałeś pecha. Tym razem nie.

Czy zdjęcia krawatów i poszetki znajdą się na blogu?

Macaroni Tomato pisze...

Znajdą się. Niebawem.