nowy adres

3/31/2011

Wspólny zakup butów SW1.



Buty wsuwane to dla mnie problematyczny element garderoby. Moim zdaniem mokasyny mogą być albo piękne, albo okropne. Nic po środku. W polskich sklepach widuję najczęściej te okropne. Jednak para nieformalnych wsuwanych loafersów powinno znaleźć się w każdej szafie, więc temat nie dawał mi spokoju.

Piękne wsuwane mokasynki znalazłem na stronie SW1. To mediolańska firma o znakomitej reputacji. Produkuje buty m.in. dla marki Rubinacci.


Moją uwagę przykuł model Vendome z brązowej patynowanej skóry, oraz ten sam wykonany z brązowego zamszu.  SW1 nie prowadzi sprzedaży przez internet, jednak zgodziła się wykonać buty na zamówienie jeśli uda mi się zebrać dostateczną ilość chętnych.

Zaproponowano mi buty w cenie 230 euro + VAT (20%). Jest to cena producenta, nie kryje się w niej żadna moja marża. Cena sklepowa tych butów jest niemal dwa razy wyższa.

Propozycję wspólnego zakupu dałem już na forum.bespoke.pl. Zebrałem 8 zamówień, ale to odrobinę za mało żeby buty zostały zrobione w wynegocjowanej cenie.

Realizacja zamówienia potrwa około 6 tygodni. Przedpłata będzie konieczna. Do ceny należy doliczyć koszty przesyłki.  Rozmiarówkę będziemy ustalać indywidualnie po zamknięciu listy zamówień.

Zachęcam do zakupu.  Zamówienia proszę kierować na macaronitomato@gmail.com

Więcej szczegółów tutaj.

3/28/2011

OMG wygrałem!!!

Oskara Fashion w kategorii blogerzy.




EDIT:
Już po gali. Zaskoczenie było totalne. Dla oganizatorów chyba też, bo zostałem obdarowany (m.in.) rajstopami i spodniami w rozmiarach xxs :)  Impreza została zorganizowana z dużym rozmachem i była baaaaardzo glamour. Relacja wkrótce na fashionnow.pl

Bardzo dziękuję za wsparcie i wszystkie komentarze.

3/24/2011

Aaaaaaaaaaaaaa fotograf poszukiwany.



Poziom zdjęć na blogu nie jest najwyższy, zdaję sobie z tego sprawę. „Moi“ krawcy pocą się nad każdym zamówieniem, później ja niszczę efekt amatorskimi zdjęciami. Muszę to zmienić.

Szukam więc fotografa, który podjąłby ze mną współpracę. Nie będzie bardzo uciążliwa. Spotkanie na godzinę, co tydzień, może dwa. Szybka sesja mojego „zestawu dnia“,  lub wspólna wycieczka do rzemieślnika aby sfotografować kolejny etap pracy nad zamówieniem. Marzy mi się, żeby stronę fotograficzną bloga ogarniała jedna osoba, by zdjęcia były spójne i wreszcie prezentowały pracę krawców i szewców tak dobrze, jak na to zasługują.

Ze swojej strony mogę zaoferować reklamę na blogu (baner lub/i podpis z linkiem do strony pod każdą sesją).  Chętnych spróbuję skusić statystyką odwiedzin:

W ciągu ostatnich 30 dni blog gościł 14 500 pojedynczych użytkowników, którzy odwiedzili mnie w sumie 38 000 razy.
Dane wg. Google Analytics. 


Chętnych proszę o kontakt na: macaronitomato@gmail.com

3/22/2011

Klapa frakowa w garniturach jednorzędowych i marynarkach sportowych.



Klapa frakowa (zwana też zamkniętą) wywodzi się, jak nazwa wskazuje, od fraka. Spotykana często w smokingach (drugą dopuszczalną opcją jest kołnierz szalowy), w marynarkach dwurzędowych nieodzowna, kojarzy się ze strojem o wyższej formalności.

Jednak jak pokazują rysunki z Apparel Arts, w dawnych czasach spotykano je często w marynarkach garniturów jednorzędowych różnej formalności. Nie tylko gładkich wieczorowych, czy biznesowych paskach, ale wręcz w garniturach weekendowych i tweedowych.


3/20/2011

Dzisiejszy zestaw.




Poranne słońce w Warszawie trochę mnie zmyliło. Dziś lepiej by się sprawdziła tweedowa marynarka niż cienka pepita.

Zadanie takie jak zwykle. Ubrać się casualowo, nie rezygnując z żadnego elementu klasycznego stroju. Koszula w kratę i zamszowe buty to naważniejsze elementy zestawu.


3/19/2011

MM krawaty, ul. Solec 50.



„MM krawaty“ to znany punkt na mapie miasta. Historia firmy sięga 1946 roku, w Warszawie firma jest od 86. Warszawscy eleganci mieli więc szansę doskonale poznać salon na Solcu. Jak to bywa z firmami słynnymi w epoce słusznie minionej, gwiazda „MM Krawatów“ przygasła. Czy zostało tam coś jeszcze oprócz świetnej historii?


Wrażenie z pierwszej wizyty w salonie (dawno, dawno temu) było raczej negatywne. Wnętrze jest zbieraniną przypadkowych mebli i przypadkowego asortymentu. Krawaty kojarzą mi się w kolorowymi latami 90-tymi. Czy tu kompletowano garderobę do „Młodych Wilków“? Poświęciłem sporo czasu na przejrzenie oferty krawatów jednak żaden nie przykuł mojej uwagi. Oferta much, plastronów, fularów czy koszul podobnie. Nie spisuję jednak firmy na straty, prowadzi bowiem usługę, która powoduje, że „MM krawaty“ jest na moim stałym szlaku krawieckich wycieczek. Chodzi o usługę skracania krawatów.


3/17/2011

Krawat agenta Jej Królewskiej Mości.



Właśnie dostałem przesyłkę z Tajlandii. Kolejny zakup krawatów na miarę w internetowym sklepie Samhober.com.  Po raz kolejny grenadyna. Dlaczego tak bardzo lubię te krawaty? Bo w moim rozumieniu stylu wybieram zabawę fakturami niż wzorami materiałów.


Grenadyny wprowadza w zestaw coś interesującego. Z tweedem czy flanelą tworzy spójną kompozycję. Z wełną czesankową intrygujący kontrast. Jest bardzo nieformalna, stoi ledwie oczko wyżej niż knit.


Grenadyna to materiał jedwabny o charakterystycznym splocie. Jej historia sięga XVI wieku. Na świecie jest tylko kilka miejsc, które produkują grenadynę. Najsłynniejsze to Fermo Fossati, włoska przędzalnia w której wciąż używa się tradycyjnych, wiekowych krosen. Właśnie tam kupuje materiał David Hober.

Powyżej zdjęcie agenta 007 w niebieskim krawacie z grenadyny od Turnbull & Asser. W Dr. No zawiązał swoją grenadynę windsorem (węzłem którym pogardzał sir Ian Fleming).  Na szczęście w innych filmach trzymał się węzła four in hand. Myślę, że to najodpowiedniejszy sposób wiązania tego mięsistego materiału.

3/15/2011

Neapol po raz ostatni.



Za sprawa Balthazara neapolitański styl został wprowadzony na warszawskie ulice.  Zaremba też eksperymentuje z neapolitańskim stylem i wyniki są obiecujące (na razie eksperymantuje dla siebie, ale znalazł już pierwszego klienta na giacca napoletana, będę nim ja). Jestem więc w neapolitańskiej gorączce (wiem, pewnie Was już to nudzi). Dziś zakończenie przewodnika po mieście, zbiorczy post z tematami, które jakoś nie zasłużyły na osobne wpisy.


3/09/2011

Zasady na opak.


(foto: Magda Kryjak, Michał Kryjak)

Jak wiadomo dwa elementy  z tym samym wzorem (tu koszula i marynarka w paski) powinny różnić się skalą. Wtedy nie będą się gryzły.

W tym przypadku zasada została złamana, mimo to zestaw jest znakomity.  Zdjęcie powyżej przedstawia Szczepana Twardocha, pisarza z Górnego Śląska.

Podobne połączenie zastosowano w tym zestawie Ralpha Laurena.


Według mnie koszula i garnitur w obu przypadkach świetnie się dopełniają. Purysta może się oburzyć, a laik zapytać „po co więc zasady?“. Zasady mają nam pomagać, a nie krępować. To nasze wyczucie, a nie one, powinno być decydujące.  Umiejętne łamanie zasad- to jeden ze sposobów na wypracowanie swojego, niebanalnego stylu.





Zapraszam wszystkich do oglądania mojego kolejnego wejścia w Dzień Dobry TVN. Jutro (czwartek 10.03.) około  godziny 10.30. 

3/03/2011

Ślub.



Moda ślubna to jeden z głównych tematów maili jakie otrzymuję. Zazwyczaj pochodzą od kobiet, które w ten dzień ubierają swoich narzeczonych. Ten wpis skierowany jest do państwa młodych, ale też do gości.

Ślub jest szczególnym dniem w życiu młodych, ale z punktu widzenia ubrania (męskiego) to po prostu formalna okazja, do której stosują się ogólne zasady dress codu.