nowy adres

1/29/2011

"Jak zostać królem"





Każdy film, którego akcja dzieje się w latach 30-tych zeszłego wieku jest prawdziwą ucztą jeśli chodzi o stroje.  Jeśli dzieje się w Anglii atrakcja jest podwójna. Ta historia dzieje się dodatkowo na dworze królewskim, a jednym z bohaterów (co prawda drugoplanowym) jest książę Windsoru, jeden z największych dandysów XX wieku.

Nie, film nie jest orgią kostiumów, fantastycznych tweedów i stylizacji, ale daje niezły obraz kultury ubioru tamtych czasów. Moją uwagę zwróciło częste noszenie strojów formalnych. Zwróćcie uwagę jak ubrany jest premier Baldwin. Sztywny frakowy kołnierzyk, sztuczkowe spodnie. Szyk rodem z XIX wieku. Churchill w swoich trzyczęściowych garniturach to już inna epoka.

Film polecam nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, ze względu na ubrania. To znakomicie opowiedziana i zagrana historia. Mam szczerą nadzieję, że zgarnie masę Oscarów. W tym roku nie widziałem lepszego filmu.

Jak zostać królem / King’s Speech, 2010. 
Reż. Tom Hooper
W rolach gł.: Colin Firth, Geoffrey Rush, Helena Bonham Carter

1/25/2011

Sartoria Ambrosi, via Giovanni Nicotera 103, Neapol.



Nazwisko Ambrosi napotykałem tu i tam w sieci, zawsze otoczone nimbem wyjątkowego krawca, czy wręcz najlepszego spodniarza świata. Internetowa kariera Ambrosich, to przykład skutecznego marketingu szeptanego. Jestem przekonany, że Ambrosi był znany lokalnie, ale to blogi i fora internetowe zdecydowały o jego międzynarodowej karierze. Tak dużej, że syna Antonio, Salvatore trudno zastać w Neapolu, jeździ do klientów od Japonii po Amerykę.  Firma ma zamiar wypuścić w niedalekiej przyszłości linię spodni ready to wear.

O co tyle hałasu? Będąc w Neapolu musiałem się o tym przekonać.

Spodnie to problematyczny element mojej garderoby. Myślę, że jest tak u wielu z nas. Przywiązujemy więcej wagi do marynarek. W moim przypadku jest jeszcze kwestia znalezienia właściwego kroju dla mojej budowy ciała. Pisałem już o tym, ale gdy pytałem polskich krawców jaki krój powinienem nosić, od każdego słyszałem inną odpowiedź. Na via Giovanni Nicotera 103 szedłem więc w nadzieją na rzetelną ekspertyzę, co facet o mojej budowie ciała powinien nosić od pasa w dół…


1/23/2011

Krata.



Ta marynarka była eksperymentem od początku do końca. Po raz pierwszy zdecydowałem się na tak duży i wyraźny wzór. Postanowiłem „zaszaleć“ i zamówiłem ją ze skośnymi kieszeniami w tym z kieszonką biletową. Bardzo szerokie wyłogi są poniekąd konsekwencją wyboru materiału. Ich szerokość podyktowała skala wzoru. Dla zachowania proporcji musiała być też dłuższa niż poprzednie.

1/21/2011

Dziś mam czas tylko na zapowiedzi.



Kawałek tego szarego tweedu w kratę zaminił się w marynarkę. Jutro czeka mnie "sesja", a zdjęcia oczywiście zaraz trafią na bloga.


A o tamtym wpisie... zapomnijmy. Dobrze?

1/16/2011

Well done?




Podobno pierwszy poważny kryzys w związku przychodzi po 2 latach.  Właśnie zbliża się druga rocznica dzielenia mojego życia z blogiem. Pierwszy entuzjazm minął, wkradła się rutyna. Do tego wszystkiego brak czasu.

Blogowanie to dziwna czynność.  Piszesz, ale nie wiesz czy sobie dobrze radzisz. Statystyki dają odpowiedzi na wiele pytań, ale brakuje w nich jednego elementu- porównania.

Nie mam pojęcia jak idzie innym blogerom. Krzywa Google Analytics osiągała kolejne szczyty, ale nie wiedziałem czy są to prawdziwe zwycięstwa. Z kim się porównać? Gdzie zawiesić poprzeczkę?

Parę dnie temu taka poprzeczka zawisła. Simon Crompton, autor znanego bloga Permanent Style, piszący z grubsza o tym co ja (tyle, że on recenzuje krawców z Savile Row) napisał po 3 latach blogowania, że ma 120 000 kliknięć miesięcznie ("hits"- tak pisze autor)  i czyta go około 2000 osób dziennie. Permanent Style jest pisany po angielsku, ma więc setki milionów potencjalnych czytelników.

Macaroni Tomato jest odwiedzane około 20 000 razy w miesiącu i ma 50 000 odsłon. Dzienna liczba odwiedzin waha mię między 500 a 1000.   W sumie w ciągu ostatnich 30 dni zajrzało tu ponad 7 000 indywidualnych użytkowników.

Piszę dalej.

1/12/2011

Książka: Gentlemen of Bocongo.



Bocongo, biedne przedmieścia Brazaville, kojarzy mi się ze wszystkim ale nie ze stylem. Od niedawna jest jednak inaczej.  Wpadła mi w ręce niezwykła książka opisująca (a co ważniejsze ilustrująca) zjawisko Saper’ów, czyli członków Societe des Ambianceurs et des Personnes Elegantes.


Stowarzyszenie powstało w Kongo jeszcze za panowania francuskiego. Dziś ma oddziały w wielu miastach Afryki, od niedawna też Europy.

1/04/2011

Zimowe inspiracje.




Na zdjęciu Michael Alden, założyciel forum thelondonlounge.net Zawsze doskonale ubrany i tym razem prezentuje się świetnie. Przy tak pięknych kolorach i fakturach materiałów wzory nie są jak dla mnie potrzebne. Perfekcja!

1/02/2011

Janusz Godlewski, krawiec męski.






W Warszawie jest podobno 100 krawców z czego 50 należy do cechu. Pewnie nie każdy z nich ma swój zakład i świadczy usługi szycia miarowego, ale liczby pokazują, że w blogu dotknąłem jedynie czubka góry lodowej. Dotarłem do zaledwie kilku zgodnie z założeniem, że będę pisał tylko o rzemieślnikach, z których usług korzystałem i mogę pokazać efekt zamówienia. 

Zmieniam taktykę. Przez 50 zakładów nie przejdę. Mam swoich sprawdzonych krawców i będę się ich trzymał (to samo doradzam czytelnikom). Inne ciekawe adresy będę jednak opisywał „na sucho“ i zaznaczał na mapie zieloną pinezką. Pierwsza próba takiego review dzisiaj (wpisu na temat Rudolf & Co. nie liczę bo to jednak była sprawa dość wyjątkowa).  Zobaczymy jak się to sprawdzi.