nowy adres

9/30/2010

Giacca napoletana.



Luca Rubinacci...


i Gennaro Solito


Gdzieś na początku XX wieku zmiany w modzie męskiej nabrały przyśpieszenia. Okopy pierwszej wojny światowej (w których tkwiła młoda elita ówczesnego imperium brytyjskiego) nauczyły mężczyzn  nosić mundury.

Wielu z bohaterów spod Sommy po powrocie do swoich wiejskich posiadłości w Anglii ani myślała zakładać staroświeckich surdutów. Krój marynarki znany ze służby w piechocie czy Royal Navy okazał się bardzo praktyczny przy jeździe konnej i polowaniu. Szybko marynarka i garnitur jakie znamy dziś zapanowały na dobre.

W czasach kiedy narodziła się giacca napoletana (lata XX poprzedniego wieku) każdy szanujący się dżentelmen świata był anglofilem. Kopiowano więc najnowsze trendy. Wystarczająco zamożni panowie kupowali angielskie materiały (przemysł włókienniczy we Włoszech był jeszcze w powijakach), lubowali się w angielskich krawatach i butach. Zresztą miłość do obu trwa pod Wezuwiuszem do dziś.

Oczywiście przeszczepienie angielskiej mody na grunt włoski łączyło się z pewnymi trudnościami. Marynarka, na kilku warstwach canvasu nie nadawała się do noszenia w klimacie śródziemnomorskim. Gennaro Rubinacci (więcej o dynastii Rubnaccich w kolejnym wpisie poświęconym tej firmie) razem z antenatem słynnych krawców Neapolu- Attolinim, opracował coś co dziś znamy jako giacca napoletana.

Wyjaśnieniem o co chodzi zajęli się dwaj panowie. Luca Rubinacci (prawnuk wynalazcy) oraz krawiec Gennaro Solito, który z gracją pozował do zdjęć ilustrujących dzisiejszy wpis.

9/26/2010

Neapol.




Jestem w Polce po parodniowej eskapadzie do Neapolu. Cel był wakacyjny, ale zamiast leżeć na plażach Amalfi albo oglądać cuda Pompejów i Capri, biegałem po zakładach krawieckich, sklepach z krawatami i pracowniach koszulników. Wycieczka szybko nabrała charakteru pielgrzymki.

Zaczęło się poważnie bo od dwugodzinnego spotkania z Lucą Rubinaccim. 


Kolejnego dnia Gennaro Solito pokazał mi, czym charakteryzuje się giacca napoletana.


Patrizzio Capelli tłumaczył mi zawiłości konstrukcji neapolitańskich krawatów i dlaczego 7 fold, zwany w Ameryce 6 fold jest tak naprawdę krawatem 4 fold. 



Z Francesco Merollą starałem się zgłębić tajemnicę fantastycznych miękkich kołnierzyków jego koszul, co skończyło się zamówieniem jednej. 




W końcu udałem się też do słynnego Anotnio Ambrosiego, żeby sprawdzić na własnej skórze dlaczego jego spodnie uważane są za najlepsze na świecie.


To wszystko i wiele więcej, kawałek po kawałku w najbliższych tygodniach tylko na Macaroni Tomato.



9/18/2010

Zestaw dnia.






Pierwszy prawdziwie jesienny zestaw tego roku. Oto parę zasad jakich się dziś trzymałem.

Krawat i koszula są w ten sam wzór, paski różnią się więc skalą.  Wybrałem krawat o ciekawej fakturze by grał z fakturą marynarki. Szara marynarka uszyta jest z ciężkiej flaneli, spodnie powinny być więc z odpowiednio mięsistego materiału. W tym przypadku jest to bardzo gruby twill.
Przy takich spodniach można sobie pozwolić na cięższe optycznie buty. Jeśli spodnie byłyby z cienkiego materiału, buty o tak bogatej fakturze mogłyby być zbyt ciężkie.

Na koniec uwaga dotycząca spodni. Kolor lovat wygląda inaczej w każdym świetle. Od piaskowego do zielonego poprzez zgniłe brązy. Trudny kolor do noszenia, dltego bardzo rzadko mam je na sobie. Szary wydaje się dla nich idealnym kompanem.

9/15/2010

Macaroni w Fashion Magazine



W najnowszym numerze Fashion Magazine pojawił się mój tekst i „mapa Warszawy“.  Zachęcam do lektury, bo na mapie parę adresów, które nie pojawiły się dotąd na blogu.

Fashion po liftingu prezentuje się świetnie, tym bardziej cieszę się z mojej pierwszej przygody z drukowanym magazynem.

Mówi się, że tradycyjne media mogą zdziałać cuda dla popularności mediów nietradycyjnych, witam więc czytelników, którzy trafili tu dzięki mojemu debiutowi w druku. Mam nadzieję, że będziecie tu zaglądać często.

9/09/2010

Italiano vero



W kluczu poprzedniego postu- powyżej Gildo Zegna, w garniturze, który jest moim nowym wzorem do naśladowania jeśli chodzi i dopasowanie i proporcje. Zachęcam wydrukowanie i pokazywanie swoim krawcom. Doprowadzicie ich do płaczu, to pewne.  Jeszcze nie widziałem marynarki od polskiego krawca, która tak leżałaby w ramionach.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na styl zestawu. Niski kontrast i łączenie koszuli i krawata w tym samym kolorze- italiano vero.

9/02/2010

Inspiracje


Niedawno wpadłem na zdjęcie Sergio Loro Piany. Szybko wpisałem jego nazwisko w google graphics żeby się przekonać, jak prezentują się jego inne zestawy. Prezentują się świetnie.





Co trzeba żeby mieć swój styl? Pieniądze mogą pomóc. Pochodzenie z rodziny magnatów włókienniczych też nie przeszkodzi. Co jeszcze?

Moim zdaniem trzeba mieć swoje, ulubione, często powtarzane elementy stroju (tu dwurzędówki z absurdalnie szerokimi wyłogami, koszule w grube pasy) i od czasu do czasu coś zupełnie „od czapy“, jak te zamszowe buty na grubej słoninie.