nowy adres

8/29/2010

Scabal Nr 12.




Wszystko zaczęło się parę miesięcy temu kiedy właściciel jednej z warszawskich firm robiących MTM napisał do mnie, że mój blog wprowadza zamęt w głowy klientów, przez wyraźne faworyzowanie szycia na miarę nad pasowanym. Z listu wyciągnąłem dwa wnioski- że mój blog ma wpływ na rynek (wniosek pozytywny), i że nigdy nie napisałem o MTM z własnego doświadczenia, więc moje grymasy sprawiają wrażenie uprzedzenia (wniosek negatywny).   

Ton moich wcześniejszych wpisów bierze się raczej z chęci uczciwego rozdzielenia szycia na miarę od pasowanego. Większość firm oferujących MTM najchętniej udałaby, że takiej różnicy nie ma. Otóż jest.

Okazję do sprawdzenia na własnej skórze jak działa MTM dała mi właścicielka Atelier Scabal na ul. Bagatela 11. Pani Christine de Galan. Podarowała mi garnitur pasowany w zamian nie oczekując nic. Musicie mi uwierzyć na słowo, że materiał ten nie został poddany żadnej cenzurze.

Zostałem obdarowany prawdziwie rasowym koniem, bo garniturem z linii Nr 12. Nazwa tej linii wzięła się od adresu salonu Scabal na Savile Row i jest to najbardziej prestiżowa linia scabalowskiego MTM. Garnitury szyte są we Włoszech, w małej manufakturze, z dużym udziałem pracy ręcznej dlatego producent dumnie nazywa usługę semi- bespoke.

Osoba zbierająca miarę jest jedyną, która w całym procesie produkcji widzi klienta, więc ważne, żeby był to ktoś doświadczony. Musi mieć wiedzę jak suche liczby przekładają się na skończony produkt. Od jego doświadczenia i wyczucia zależy późniejsze dopasowanie garnituru. Byłem więc bardzo zadowolony, kiedy dowiedziałem się, że miarę będzie zbierał Dirk Stenger, krawiec z wykształcenia, jeden  z najbardziej doświadczonych pracowników Scabal. Od niedawna Warszawa pojawiła się w grafiku jego podróży i każdy klient Scabal Nr 12 będzie miał szansę go poznać. Jego właśnie spotkałem w czasie mojej pierwszej wizyty w atelier.

Już przy zbieraniu miary dało się zauważyć pierwsze różnice z bespoke. Potrzebny był nie tylko metr krawiecki, ale też garnitur modelowy. Zostałem ubrany w szarą marynarkę rozmiaru 48 i zaczął się proces, który odpowiada zdejmowaniu miary, pierwszej i drugiej przymiarce w bespoke.




W ruch poszły szpilki. Z ich pomocą Pan Stenger likwidował kolejne fałdy i nawisy materiału testowej marynarki. Dopasowanie stawało się coraz lepsze i lepsze. Marynarka powoli nabierała formy, pojawiły się „okna“ pod pachami,  coraz ściślej przylegała do ciała. Stałem, przyglądałem się i odpowiadałem na pełne przejęcia pytania- Too tight? No? Rise you arms, see how it works, are you comfortable? Tak, było mi wygodnie. Całość wyglądała naprawdę fajnie i zaczęło do mnie docierać jaka może być główna zaleta MTM…

Uzgodniliśmy długość marynarki, pan Stenger sprawdził balans. Proces upinania marynarki testowej został zakończony.




Dopiero teraz asystent MTM miał pełną wiedzę jakie wymiary zapisać na mojej karcie klient. Oprócz rubryk w których wpisuje się wymiary, są w niej też schematy wykroju.  Można go modyfikować. Jest to krytyczny moment dla całego procesu. Jeśli karta zostanie wypełniona dobrze, jest szansa na uzyskanie doskonale leżącego garnituru. Krawiec szyjący na miarę ma w pewnym sensie łatwiej, bo ma możliwość zrobienia przymiarek i poprawek na różnych etapach zamówienia. Tu wszystko skupia się w jednym momencie. Wagę chwili widać było na skupionej twarzy Dirka Stengera. W jego głowie trwał proces wyrównywania nieregularności mojej budowy, rekompensowania opadających ramion itd.

Warto zrobić tu pierwsze podsumowanie. Etap ten ma swoje ogromne zalety. Daje klientowi unikatową możliwość dość dokładnego wyobrażenia sobie i poczucia jak będzie wyglądał i jak będzie się nosił skończony garnitur. Na takie wrażenia trzeba czekać przy bespoke do drugiej przymiarki.

Większość firm robiących MTM lubi podkreślać nieskończoną ilość opcji. To, według zapewnień niektórych producentów, element zrównujący MTM z bespoke. Rzeczywiście, jeśli mechanicznie pomnożyć ilość dostępnych materiałów w katalogu przez liczbę możliwych wykończeń, kolorów podszewki, dostępnych krojów, rzeczywiście wyjdzie liczba imponująca. Sęk w tym, że nie o to chodzi. MTM ma ograniczenia w ilości opcji i to w kluczowych miejscach.  Przekonałem się o tym omawiając krój mojego zamówienia.

Zdecydowałem się na swój ulubiony krój na 3 guziki zaprasowane do 2. Do tego spodnie bez fałdek, z bocznymi gurtami i guzikami na szelki. Niestety, nie było takiej opcji. Albo guziki, albo gutra. Jednak nie można mieć wszystkiego. Żaden to problem, bo guziki przyszyć można we własnym zakresie.  Jednak im głębiej zastanawiałem się nad swoim zamówieniem, tym ograniczenia MTM stawały się coraz wyraźniejsze. Chciałem spodnie z wysokim stanem i takie dostałem, jednak tylko dlatego, że taki jest styl linii Nr 12. Jeśli chciałbym spodnie o niskim stanie— nic z tego. Nr 12 to włoska robota i właściciel fabryki, w której garnitury są robione dba o to, żeby miały zdecydowanie połudiowy charakter. Stąd ograniczenia stylu. W podstawowej lini MTM Scabal jest więcej opcji do wyboru, ale jeśli chcielibyście podyskutować o szerokości wyłogów, albo wysokości kozerki, była by to dyskusja czysto teoretyczna. Niektóre elementy wykroju są bowiem „nie do ruszenia“.

Czy jest to wada? Niekoniecznie. Jeśli podoba nam się firmowy styl, to wszystko w porządku, jeśli nie… idziemy do konkurencji. Proste.  Bespoke daje tu oczywiście więcej swobody, ale nawet tu funkcjonuje pojęcie „house style“. Krawcy mają swoje przyzwyczajenia, swoje „oko“ i też trzeba wcześniej zdecydować czy ich styl jest dla nas odpowiedni.

Wykrój jest oczywiście podyktowany naszymi wymiarami, ale nie jest to indywidualny, unikatowy wykrój. Przy najprostszym MTM wymiary są po prostu wrzucone do programu rysującego szablon. Przy bardziej zaawansowanych systemach, asystent (osoba biorąca miarę) ma dodatkowo  możliwość wyboru typu sylwetki, czasem możliwość głębszej ingerencji w wykrój (takie MTM jest czasem zwane advanced MTM albo nawet semi-bespoke). Z takim przypadkiem mamy do czynienia przy Scabal Nr 12. Niezależnie od metody, nie jest to unikatowy wykrój, w którym jest pełna dowolność kształtowania sylwetki, stylu i proporcji. To może zapewnić tylko bespoke.

Reszta pierwszego spotkania to już czysta przyjemność. Wybierając kolory podszewki, nici i otoków czułem się jak malec, któremu dali ulubione zabawki. Przyznam, że większość polskich krawców nie daje możliwości takiej zabawy elementami wykończenia.



Pierwsze spotkanie było więc niezwykle pouczające i ciekawe. Jednak decydujący miał być grand finalle. W końcu wszystko zależy od efektu zamówienia.

Garnitur przyszedł zupełnie wykończony. Jedynie długość spodni nie była jeszcze zdecydowana. Zakładałem go z drżącym sercem, chciałem żeby się udało.




Pierwsze wrażenie było zdecydowanie pozytywne. Włoski charakter garnituru widoczny jest na pierwszy rzut oka. Marynarka jest dobrze wytaliowana, piękne wyłogi, naturalne ramiona. Długość rękawów idealna (gdyby wymagały poprawek byłby problem, bo dziurki zostały przecięte). Najbardziej jednak zaskakujące było to jak się czułem w garniturze. Mam wrażenie że nic nie waży. Jest fantastycznie wygodny. Zapewnia swobodę ruchów, ale jest dopasowany.

Dobre wrażenie dotyczyło też spodni. Pierwszy raz mam spodnie z tak wysokim stanem i bardzo mi się podobają. Tak skrojone spodnie przedłużają linię nóg. Sięgają prawie do środkowego guzika marynarki.


Humor popsuły mi jednak dwie sprawy. Według mnie środkowy guzik jest za wysoko. Gdybym robił tą marynarkę u krawca, dałoby się to zauważyć i poprawić w trakcie którejś z przymiarek. Tu- koniec i kropka, trzeba z tym żyć.  Drugi problem to plecy. Za szerokie i za długie. Nie mogłem ich zaakceptować.

Oczywiście Scabal przygotowany jest na taką sytuację. Firma ma obowiązek zrobić konieczne poprawki. Jeśli są to duże poprawki wynikające z oczywistego błędu fabryki, czasem zamówienie robione jest od nowa. Jeśli rzecz da się poprawić, zajmuje się tym krawiec współpracujący na miejscu z firmą.  W moim przypadku wystarczyła ingerencja krawca.

Marynarką zajął się stary znajomy, pan Kazimierz Mystkowski z Hożej 3.  Poprawka została zrobiona ekspresowo. Okazało się, że diabeł nie był taki straszny.  Po poprawkach plecy wyglądają znacznie lepiej.



Według zapewnień firmy większość szwów robiona jest ręcznie. Jakość wykończenia jest bez zarzutu. Moją uwagę zwróciła specjalna taśma zapobiegająca rozchodzeniu się szliców.

Czas na podsumowania ogólnej natury.

MTM ma swoje wady (zwłaszcza w stosunku do bespoke), ale ma też swoje zalety (też w stosunku do bespoke). Jest to po prostu jedna z dostępnych opcji.  Zdecydowaną zaletą tej usługi jest miara z pomocą marynarki testowej. Daje (zwłaszcza mniej doświadczonym klientom) niezłe pojęcie o finalnym efekcie.  Wadą są opisane wcześniej ograniczenia w kształtowaniu stylu i proporcji zamówienia.

Szycie pasowane ma swój sens i swoje uzasadnienie na rynku. Jest prostsze. Mniej wymagające od klienta. Jest bardziej przewidywalne. Zwłaszcza w Polsce gdzie trudno znaleźć renomowanych, najwyższej kasy krawców o ustalonej reputacji. Dobrego krawca trzeba umieć rozpoznać, a później z nimi współpracować.  Nie każdy ma na to czas i ochotę. Ja mam do tego pasję więc wiem, że zostanę wierny moim krawcom.

Pewne jest, że dobre bespoke jest lepsze od najlepszego MTM. Ale pewne jest też, że dobre MTM jest lepsze od kiepskiego bespoke.

Atelier Scabal, ul. Bagatela 11/7
tel. 664 266 422
www.atelierscabal.pl

8/18/2010

Pierwsza dwurzędówka.

Stopień formalności dwurzędówki to nie taka oczywista sprawa. Jeśli chodzi o garnitury można powiedzieć, że dwurzędówka w ciemnym, gładkim materiale jest bardziej formalna od jednorzędówki w podobnym materiale, ale już w smokingach dwurzędówki uważane są za mniej formalne. Ot… taka zawiłość zasad.

Warto by było mieć dwurzędówkę w szafie. Na początek oczywiście granatową. Nie trzeba się bać, że będzie miała mało zastosowań. Rozpiętość formalności takiego garnituru może być ogromna, w zależności od dodatków.


Hardy Amies sugerował, że w połączeniu z białą koszulą, czarnymi butami i czarną muchą może z powodzeniem zastąpić smoking.  To najbardziej formalne zastosowanie.


Na drugim biegunie są zestawy z kontrastującymi spodniami. Dwurzędowy blezer, nawet z nakładanymi kieszeniami, to styl uświęcony przez AA, klasyka gatunku, bardzo rzadko widywana na ulicach.


Ostatni przykład dwurzędówki noszonej z dużą dawką nonszalancji, też mi się podoba. Czasem warto wypuścić trochę powietrza z bardzo poważnych ubrań.

8/12/2010

Nowy sezon.



Wróciłem z wakacji (niestety!).  Na kolejny sezon blogowania przygotowuję parę atrakcji. Nie chce zapeszać, w każdym razie Macaroni Tomato wyruszy w podróż.

Najbliższa atrakcja będzie jednak lokalna- moje pierwsze zamówienie MTM. Było ciekawe. Jest o czym pisać. Szczegóły wkrótce.

8/02/2010

Perfekcja.




Właśnie tak powinien leżeć dobrze skrojony garnitur. Warto zwrócić uwagę jak nisko zawieszony jest środkowy guzik. Większość gotowych marynarek ma go znacznie wyżej. 


Niższy punkt środkowy oznacza wydłużenie wyłogów marynarki, a to daje efekt wyszczuplenia. Osoba o średnim czy wysokim wzroście może sobie pozwolić na taki zabieg.  Niska powinna pamiętać, że takie proporcje skrócą linię nóg.


Nieznaczne marszczenia w kuli rękawa nie są błędem. To tak zwana spalla camicia, znak rozpoznawczy neapolitańskiego krawiectwa. Właśnie  z nim, w najlepszym wydaniu, mamy tu do czynienia. Perfekcja.