nowy adres

6/28/2010

Kwestia ceny.

Klasyczne ubrania są relatywnie drogie. Nawet tania marynarka będzie droższa od bluzy z kapturem, po prostu dlatego, że jest trudniejsza do zrobienia. Droga może kosztować tyle co mały samochód.

Jestem pewny, że wielu mężczyzn, potencjalnie zainteresowanych klasyką, to kalkulator powstrzymuje przed zmianą stylu. Błąd. Co prawda klasyczny zestaw nigdy nie będzie tak tani jak t-shirt i dżinsy, ale nie musi być bardzo drogi.



Udowadnia to autor bloga Le Vrai Winston Potrafi ułożyć klasyczne zestawy z ubrań popularnych marek.  Zdjęcia ilustrujące ten wpis wybrałem według jednego kryterium- główne (i najdroższe) elementy zestawów, czyli marynarka i spodnie, mają metkę Zara lub H&M.



Zestawy są klasyczne, mają swój styl, według mnie są udane. Nie wiem co prawda ile kosztują koszule czy krawaty ze zdjęć, ale najlepszy krawat nie będzie droższy od taniej marynarki.  Całe zestawy zamykają się więc pewnie w bardzo rozsądnych sumach.

Zwrot „tanie, klasyczne ubranie“ nie zawsze jest oksymoronem.

6/26/2010

Dlaczego nie lubię Rage Age.



Temat Rage Age pojawił się niedawno na forum. Wyraziłem opinię, że nie znalazłem tam nic ciekawego, ale kilka bardzo przychylnych opinii innych forumowiczów skłoniło mnie do kolejnej wizyty w sklepie tej marki. Przyjrzałem się ubraniom jeszcze raz.

Nie chcę mówić o jakości, nie zaglądałem pod podszewkę, jednak stylistyka jest zupełnie nie dla mnie. Każda marynarka jaką wziąłem do ręki miała wąskie frakowe wyłogi i kieszonkę biletową. Wszystkie były też bardzo krótkie, zgodnie z panującym obecnie trendem. Takie styl może się podobać, albo nie. To rzecz gustu. Jedno jest pewne, taki styl nie będzie pasował do każdej sylwetki. Kieszonka biletowa zakrywa talię i osobie z figurą dalekiej od idealnej nie polecałbym takiej marynarki. Bardzo krótka marynarka może z kolei absurdalnie wydłużać linię nóg u osób bardzo wysokich i szczupłych.

To chyba jest sedno problemu. Czapul, jak zresztą wszyscy projektanci, lansują nie tylko pewien styl ubrania, ale też pewien typ sylwetki. Kupując ubrania fashion wypada więc najpierw upewnić się jak wyglądają modele w danym sezonie. Jeśli ich sylwetka jest mniej więcej podobna do naszej, ubrania może będę nam pasować. Jeśli nie- nie będą. Nie jest to kwestia rozmiaru tylko proporcji i stylu odpowiednich dla jednej sylwetki i fatalnych dla innej.

Poznanie klasycznego kanonu pozwala lepiej dobrać ubranie dostosowane do naszego typu urody i budowy ciała. Co z takimi, klasycznymi elementami zrobimy to inna kwestia.
Jeśli dla kogoś klasyka jest nudna, polecam podejście często widziane na zdjęciach The Sartorialista. Klasyczne elementy ale wolność w zestawianiu ich ze sobą i swoboda dobierania dodatków. I w tym fashion może być znakomitą inspiracją.



6/22/2010

Trampki i garnitur.





Trampki do garnituru? Czemu nie. Obie kombinacje bardzo mi się podobają, jednak ta z pierwszego zdjęcia bardziej. Jest mniej formalna przez brak krawata. Myślę, że brak skarpetek też wyszedł na dobre zestawowi. Ale pierwsze zdjęcie również jest ciekawe. Lniany dwurzędowy garnitur? Cudo!

Ach i jeszcze jedno. Gdyby ktoś myślał, że noszenie trampek do garnituru to rewolucja, poniżej rysunek sprzed 80 lat. Apparel Arts pokazywał podobne kombinacje w latach 30-tych. Oczywiście wtedy nie było Conversów Jack Purcell, ale płócienne trampki (niebieskie na rysunku poniżej) jak najbardziej.



6/15/2010

Fular.


To jedna z tych rzeczy, których nigdy nie założę. Przenigdy. Ale właściwie dlaczego? 

Po pierwsze w filmach fulary noszą nieciakwe czarne charaktery, albo inne mało zachęcające figury (są chlubne wyjątki!). 

Po drugie fular zupełnie nie pasuje, według mnie, do mojego trzeciego krzyżyka na karku. Za wcześnie. 

Po trzecie w końcu, prawie zawsze, kiedy widzę na ulicy mężczyznę ubranego w fular,  jest on źle dobrany i fatalnie noszony.  Najczęściej zresztą reszta garderoby obserwowanego mężczyzny też nie robi na mnie dobrego wrażenia. 

To wszystko powoduje, że nie chcę należeć do klubu mężczyzn noszących fulary. 

Odkładając moją osobistą, irracjonalna niechęć na bok, warto napisać jak je nosić, żeby mimo wszystko nie wyglądać jak czarny charakter z filmów o Bondzie.


Po pierwsze fulary są elementem stroju nieformalnego. To determinuje poziom formalności innych elementów zestawu. Sportowe marynarki, tweedy,  garnitury weekendowe, a nawet swetry (patrz zdjęcie Carego Granta) są dla nich doskonałym towarzystwem.  


Po drugie fular powinien być noszony dyskretnie. Nie ma potrzeby rozpinania koszuli do pępka. Jeden guzik (poza tym na stójce kołnierzyka) w zupełności wystarczy. 

Po trzecie fular powinien trzymać się ciasno szyi i nie wychodzić zbytnio z koszuli.


Tak właśnie noszone są fulary na zdjęciach ilustrujących ten wpis. Nie mogę odmówić tym kombinacjom pewnego uroku, więc kto wie, może pewnego dnia… 

Nie, nie… jednak nie.

6/10/2010

"Trzeba uwierzyć, że tam jest"



Niedawno miałem okazję porozmawiać z Benjaminem Hagermannem, szefem sprzedaży materiałów Scabal na całą Europę. Osoba na takim stanowisku jest w miejscu, z którego świetnie widać światowe trendy w branży. Oto czego się dowiedziałem.

Witam, moje pierwsze pytanie. Przez ostatnie lata widać spadek zainteresowania ubraniami klasycznymi, eleganckimi.  Coraz mniej firm czy korporacji zawodowych wymaga od swoich pracowników formalnego dress codu. Zgodzisz się z tym?

Tak. Ten trend jest wyraźnie widoczny na przestrzeni ostatnich 20 lat. Oczywiście ciągle będzie grupa ludzi noszących garnitury, ale jest ona coraz mniejsza. Widać też wyraźnie, że coraz mniej osób nosi krawaty. Nie wiem co go zastąpi, bo według mnie mężczyznom czegoś będzie brakować pod szyją.

Jak Scabal radzi sobie z tym trendem?

Cały czas rośnie segment casual. To znaczy mężczyźni coraz chętniej noszą sportowe, nieformalne marynarki.  Ma to odzwierciedlenie w naszej kolekcji. Coraz więcej kolorów, wzorów, jasnych materiałów. Jednak wszystko w ramach klasyki. Co do trendu to mam jeszcze jedna uwagę. Moja osobista obserwacja jest taka, że ostatnio wzrasta zainteresowania klasyką.

Skąd to zainteresowanie? 

Mężczyźni zaczynają doceniać wysokiej jakości, klasyczne ubrania. Wolą zainwestować w kilka wysokiej jakości ubrań, niż zapełniać szafy ubraniami znanych projektantów.

Masz jeszcze jakieś obserwacje dotyczące Twojej branży?

Rynek wyraźnie dzieli się na dwa segmenty. Z jednej strony mamy klientów, szukających podstawowych materiałów w konserwatywnych kolorach i wzorach, z drugiej strony mamy bardzo wymagających klientów, szukających najlepszej jakości. Czyli dwie grupy produktów- podstawowe i najbardziej luksusowe. Segment średni jest coraz mniejszy i powoli zanika.

Jak Scabal widzi rynek Polski?

Jest coraz bardziej interesujący, zmienia się gust klientów w tej części świata. Dawniej panowało tu przekonanie, że wartość ubrania powinno być widać, dlatego klienci często wybierali najbardziej krzykliwe materiały. Teraz ludzie w Polsce i Europie Środkowej ubierają się coraz bardziej gustownie i dyskretnie.

Skąd ta zmiana?

Według mnie sprzedawcy są coraz lepiej wyedukowani i potrafią przekonać klientów do innego stylu.

To pocieszające. Jakie są teraz najbardziej obiecujące rynki? Zastanawiam się, jakie materiały najlepiej sprzedają się w różnych częściach świata. 

Francuzi i Włosi kochają wzory i kolory. Niemcy są bardziej konserwatywni. Indie, Chiny i inne rynki wschodzące w Azji są bardzo ciekawe. Tam Scabal kojarzy się z angielską klasyką rodem z Savile Row. Dlatego najlepiej sprzedają się tam konserwatywne materiały.

Tu mnie zaskoczyłeś. Czyli to Europejczycy najbardziej lubią eksperymentować ze strojem?

Tak.

Przygotowując się do wywiadu przejrzałem stronę Scabal. Znalazłem tam parę interesujących materiałów. Na przykład taki o splocie 250. Stąd pytanie- gdzie jest techniczna granica innowacji? Do jakich numerów możemy jeszcze dojść?

Ta granica właściwie został osiągnięta. Materiał jest coraz cieńszy, ale musi zachować swoje właściwości, sprężystość, wytrzymałość. Musi przecież nadawać się do codziennego użytku. Trzeba na nim usiąść, pójść do pracy itd. Nie może być też transparenty.

Kolejne ciekawe materiały, to te zawierające złoto lub diamenty. Szczerze mówiąc myślę, że to tylko marketingowy chwyt i materiały te nie mają żadnych szczególnych właściwości. Może przekonasz mnie, że jest inaczej?

Oczywiście, że to marketing. Scabal robi to, żeby pokazać jak zaawansowane technicznie materiały może zrobić. W końcu materiały Diamont Chip to mieszkanka wełny i kamienia. Do materiału podstawowego, zanim skręcana zostanie przędza, dodaje się diamentowy proszek. Materiał ma pewien specyficzny połysk. Ale trzeba uwierzyć, że diament tam jest. Nie widać go na pierwszy rzut oka. Nasi klienci zamawiają te materiały i kochają je.

Naprawdę? Nie wyobrażam sobie założenia marynarki ze złotą nitką. 


Dlaczego? Kiedy idziesz do banku po wysoką pożyczkę, taka marynarka może zwiększyć twoją wiarygodność kredytową! To oczywiście żart. W każdym razie Scabal robi te materiały, żeby pokazać swoją innowacyjność. Ale każdy z tych materiałów jest jak najbardziej funkcjonalny i może być noszony.

Dziękuję za rozmowę. 

6/03/2010

Muszki.



Lubię powiedzenia Willa z A Suitable Wardrobe, że „z noszeniem muchy jest jak z jedzeniem wątróbki- dość rzadko przychodzi na nią ochota“. Ja sam jestem krawaciarzem i much nie noszę prawie wcale.

Jeśli już się na nią decydujemy, poza kolorem i wzorem pozostaje kwestia wielkości. Mucha nie może być szersza niż szyja. Jak fatalnie to wygląda widać na zdjęciu poniżej. Jeszcze raz kłaniają się proporcje.


Szerokość szyi, a właściwie kołnierzyka, jest maksimum poza które nie wolno wychodzić. Osobiści wolę muszki jeszcze mniejsze.