nowy adres

12/21/2009

Idą śwęta.



(Może tak chronić koszulę przed plamami wigilijnego barszczu?)

Stało się. Broniłem się długo, ale w końcu uległem świątecznemu nastrojowi. Wtych dniach zaprzątaja mnie więc świąteczne przygotowania i zakupy prezentów. Blog schodzi na drugi plan i zostanie tam do pierwszych dni stycznia. W styczniu natomiast parę długo przygotowywanych postów. Wśród nich:

- raport o zakładzie krawieckim Zaremby (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem raport uzupełniony będzie krótkim reportażem filmowym),

- raport o luksusowej linii Handmade Emanuel Berg,

oraz wiele, wiele innych.

Wszystkim czytelnikom życzę zdrowych, ciepłych (emocjonalnie) i pysznych Świąt, oraz szampańskiego Sylwestra i cudownego roku 2010.

12/19/2009

Niespodzianka


Znajomy odebrał niedawno zamówione u Wielądka buty. Na moje niecierpliwy pytanie „i co“, odpowiedział bez entuzjazmu „Wyglądają jak buty mojego dziadka“.
Zrobiło mi się przykro, bo poczułem się winny. Moje pozytywne opinie o Wielądku, oparte na udanym, jak sądzę zamówieniu, namówiły parę osób do skorzystania z usług tego szewca. Czuję się więc w obowiązku doprecyzować parę spraw.
Naturą butów robionych na miarę jest to, że pasują niemal idealnie do kształtu naszych stóp. Jasno z tego wynika, że kształt buta w dużej mierze jest zależny od kształtu stopy. Moje mokasynki z klamerką mają długość mojej stopy. Kończą się dokładnie tam gdzie sięga duży palec i ani trochę dalej. Proporcje stopy nadają więc proporcje butom. Daje to wrażenie „małych“ butów i stóp w nie odzianych. Zgodne jest to z klasycznymi kanonami stylu (piękna?) faworyzującymi małe, nierzucające się w oczy stopy.
Współczesny trend zmierza w kierunku wydłużania nosków, co w zasadniczy sposób zmienia proporcje buta. But dłuższy wydaje się też węższy, choć wcale taki nie jest.
Dwie pary butów w tym samym rozmiarze, jedna robiona na miarę, druga gotowa, zdają się być innej numeracji. Widać to na zdjęciu butów od Wielądka i wiedenek Crockett and Jones. Buty Crocketta zrobione zostały na kopycie 348, które jest najbardziej „nowatorskie“ w kolekcji firmy. Ma więc wydłużony nosek.
Zamawiając buty na miarę trzeba mieć świadomość, że efekt zawsze jest trochę nieprzewidywalny. Taka jest po prostu natura bespoke. Grubej niespodzianki można jednak uniknąć. Trzeba przyjrzeć się butom wystawionym na wystawie. Da nam to pojęcie o stylu szewca. Buty u Wielądka robione są na podobnych kopytach o tradycyjnych proporcjach. Taki jest jego styl. Nie znaczy to, że nie może zrobić butów na przykład o wydłużonych noskach. Oczywiście może. Trzeba to z nim tylko dokładnie omówić.
W innych zakładach widuję większą różnorodność form kopyt. To ułatwia sprawę. Wystarczy wskazać palcem wybraną formę.
Niezależnie od tego gdzie zamawiamy buty, trzeba koniecznie omówić każdy aspekt zamówienia, w miarę możliwości posiłkując się zdjęciami butów jakie nam się podobają.

P.S. Szczerze namawiam do przeczytania komentarza pod postem. Jest bardzo celny i pomocny.

12/16/2009

Czas na wzory?



(Idelana kombinacja z koszulą w gruby czarny pasek. Koszula "zgaszona" przez krawat i garnitur, ale wzmocniona przez poszetkę. Czerń w kombinacji prowadzi oko do czarnych okularów, a więc do twarzy. Cel osiągnięty.)
„Better safe than sorry“ to dobre motto dla początkujących w kwestiach stylu. Budowę swojej garderoby trzeba zacząć od gładkich garniturów i dodatków, krok po kroku wprowadzając bardziej śmiałe wzory i kolory do zestawów. Powody do tego są dwa. Posługiwania się wzorami i kolorami trzeba się nauczyć. Trzeba mieć odpowiednio dużą garderobę, żeby znaleźć odpowiednie „towarzystwo“ dla koszuli czy garnitury w mocny wzór. Ale przychodzi moment, kiedy nie wystarczają nam już gładkie marynarki i koszule w delikatne, małe (a więc bezpieczne) wzory i chcemy poeksperymentować z mocniejszymi akcentami. Kiedy zrobić ten krok? Każdy musi zdecydować sam. Dla mnie nadszedł czas „mocniejszych“ koszul… ale jeszcze poczekam z zamówieniem garnituru innego niż gładki.
(Kratka ks. Walii świetnie sprawdza się w dwurzędówkach. Biała koszula i krawat w drobny wzór to"bezpieczne" towarzystwo).

12/15/2009

Zimowe płaszcze.



(dwurzędowy Chesterfield)

Płaszcze to obok kapeluszy i paru innych elementów ubioru rzecz odchodząca w przeszłość. Nie raz o tym pisałem. Coraz mniej mężczyzn dba o ubranie, od niewielu wymaga się określonego stroju. O ile można jeszcze znaleźć zawody w których garnitur jest obowiązkowy, o tyle płaszcz nie jest częścią służbowego uniformu.
Jednak myślę, że „gwoździem do trumny“ płaszcza jest po prostu wszędobylskie ogrzewanie. Nakładamy na siebie byle co, byle tylko przejść kawałek chodnika między bramą domu, a drzwiami samochodu, później między samochodem i biurem. Mężczyzna pracujący nie musi się obawiać szalejących za oknem żywiołów. Stawia im czoła tylko w weekendy, kiedy z radością zakłada dżinsy i polar. Ubranie sportowe dawno już przestało znaczyć tweedową marynarkę i stosowny płaszcz.
Ten wstęp przyszedł mi na myśl kiedy zbierałem materiały do wpisu. Płaszcze to domena XIX wieku. Wieku kiepsko ogrzewanych wnętrz, dorożek, koncertów na otwartym powietrzu i promenad. Ówczesny styl życia stworzył wiele rodzajów okryć wierzchnich, pomnożonych przez kolejne wariacje co tworzy gąszcz pojęć, w których mało kto potrafi się jeszcze połapać. Dlatego zostawiam szczegóły na boku i postaram się napisać parę podstawowych rzecz na temat płaszczy.
Płaszcz to po prostu przedłużona marynarka, zrobiona z grubszego materiału, dlatego większość zasad dotyczących marynarek można śmiało zastosować do płaszczy. Na przykład osoby przy kości powinny unikać dwurzędowych płaszczy, tak samo jak powinny unikać dwurzędowych marynarek, formalność płaszcza zależy od kroju („czysty“ krój, przy ciele, podkreślający sylwetkę jest bardziej formalny), wyboru materiału (gładkie bardziej formalne niż te we wzory, ciemne formalniejsze od jasnych itd.), czy szczegółów wykończenia (kieszenie nakładane mniej formalne niż wpuszczane) itd… Są oczywiście sprawy specyficzne tylko dla okryć wierzchnich. O tym za chwilę. Teraz parę typów płaszczy.
(Loden coat z zielonego kraciastego tweedu w sportowej kombinacji)
Loden coat to podstawowy model płaszcza. Skośne, umieszczone dość wysoko kieszenie bez patek, dają nieformalny charakter. Rząd guzików może być schowany za listewką, albo nie. Płaszcz można zapiąć pod samą szyję, nie ma bowiem wyłogów, tylko wywracany kołnierz. Nie pozwala przez to na wyeksponowanie koszuli i krawata. To daje mu nieformalny charakter. Loden coat jest też dość krótki.
Bliskim kuzynem tego płaszcz jest Crombie. Główna różnica do Loden Coat to kołnierz z wyłogami, tworzące otwarcie pod szyją. Daje możliwość wyeksponowania koszuli i krawata. Jesto dość obszerny i szeroki, nie podkreśla figury przez co może wydawać się workowaty.
Zobacz krótki sportowy Loden Coat prezentowany przez Michaela Aldena.
Bespoke car coat from Michael Alden on Vimeo.
Chesterfield (zwany u nas dyplomatką) to ulubiony płaszcz ministra Sikorskiego. Rzeczywiście kojarz się z angielskim stylem ulubionym przez szef MSZ.
(Chesterfield z wyłogami typu peak lapel)
Chesterfild jest dość długi, krojony blisko ciała, zebrany w talii podkreślając figurę. Zawsze ma jeden środkowy szlic z tyłu. Najczęściej spotykany w wersji granatowej, szarej lub camel. Chesterfield zazwyczaj definiowany jest przez aksamitne wykończenie kołnierza, kontrastujące z resztą płaszcza, ale występują też wersje bez aksamitnego wykończenia. Chesterfield może być jedno lub dwurzędowy. Wersja dwurzędowa będzie miała oczywiście wyłogi skierowane do góry (peak lapel), ale widuje się wersje jednorzędowe z takim kołnierzem. Kieszenie z patkami, proste lub skośne, czasem też kieszonka biletowa. Chesterfield jest bardzo eleganckim, ale wszechstronnym płaszczem. Nie ma przeszkód, żeby założyć go na smoking albo na zwykły roboczy garnitur. Wielofunkcyjność, oraz krój podkreślający figurę, są pewnie powodami jego popularności.
(Chesterfield w wersji casual. Z wyłogami notch lapel i bez aksamitnego wykończenia kołnierza)
Last but not least w moim krótkim omówieniu stylów to Ulster i jego bliski krewny Polo Coat.
Ulster zyskał popularność kiedy Conan Doyle ubrał w niego Sherlocka Holmesa. Klasyczny Ulster jest dwurzędowy, ma nakładane kieszenie z patkami, mankiety na rękawach i charakterystyczny kołnierz z wyłogami skierowanymi w dół (ale wersje z kołnierzem peak lapel też się zdarzają). Taki kołnierz, zwany przez włochów collo doppio uso, a przez anglików storm collar jest bardzo praktyczny. Dzięki kształtowi daje się postawić, co by źle wyglądało z kołnierzem peak lapel. Tak jak w marynarkach dwurzędowych możliwe są róże ilości guzików, 4x2, 6x4, 6x3 itd.
Ulster ma długą historię i wielu wiernych fanów, wśród nich najsłynniejszych dandysów.
Polo Coat to amerykańska wariacja na temat Ulstera. Różni się od niego w zasadzie tylko paskiem (jak w trenczu). Najbardziej tradycyjna wersja uszyta jest z wielbłądziej wełny.
Polo/ Ulster świetnie chroni przed zimnem. Jego styl dobrze koresponduje z grubymi materiałami (tweedy około 800 gr.). Ze względu na krój osoby otyłe powinny zdecydować się na inny. Gruby materiał, dwurzędowy krój, mogą dodać kilogramów. Z drugiej strony niscy i bardzo drobni panowie mogę zostać „przytłoczeni“ przez tą masę materiału.
W kwestii paska Michael Alden sugeruje dość praktyczne rozwiązanie. Można zamówić płaszcz z paskiem, ale bez szlufek. Dzięki temu będzie można go nosić jak klasyczny Ulster, albo jak Polo Coat.
Zobacz płaszcz polo/ ulster prezentowany przez Michaela Aldena.
The 6x3 Polo from Michael Alden on Vimeo.
Pisałem wcześniej, że do płaszczy mają zastosowanie ogólne zasady dotyczące marynarek. Dodałbym do nich jeszcze parę, specyficznych dla płaszczy.
Pierwsza- im dłuższy płaszcz tym bardziej formalny. Generalnie płaszcze powinny kończyć się gdzieś w okolicach kolana. Trochę pod… Bardzo nieformalne, sportowe style mogą być krótsze, nawet do połowy uda. Oczywiście będą gorzej chronić przed chłodem, a przy deszczowej pogodzie woda spływająca z płaszcza może zmoczyć spodnie na udach.
Druga zasada dotyczy długości rękawów. Jest dość oczywista i intuicyjna. Rękawy płaszcza powinny być na tyle długie, że po włożeniu rękawiczek można było je schować pod rękawem. Chodzi o to, żeby nagie ciało nie było wystawione na zimowe chłody. I trzecia- kołnierz peak lapel, choć piękny, jest mniej praktyczny niż zwykły notch lapel.
Wybierając płaszcz pamiętajmy, że powinien być wszechstronny (chyba, że możemy sobie pozwolić na kolekcję kilkunastu na różne okazje). Dlatego warto zdecydować się na gładką tkaninę w podstawowym kolorze. Jak dla mnie podstawowymi modelami są Loden coat i Ulster.
I na koniec, jeśli w płaczu jest kieszonka piersiowa, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ułożyć w niej poszetkę.

12/10/2009

Flashfasion.pl



Miło mi zaanansować początek współpracy z portalem flashfasion.pl. Właśnie ukazał się na nim mój pierwszy tekst. Mam nadzieję, że nie ostatni. Stali czytelnicy bloga znajdą w artykule zebrane informacje, rozsiane tu po paru postach.

Kolejny tekst (w przygotowaniu) będzie okraszony parominutowym reporażem filmowym. Mam nadzieję, że ta nowa forma blogowania Wam się spodoba.

12/08/2009

Jeszcze o Swiss Army Suit.





Znalazłem ciekawe zdjęcia ilustrujące jak działa Swiss Army Suit. Jak pisałem wcześniej, nie zdecydowałem się na wymieniane guziki. Może zrobiłem błąd? Jak widać w powyższym przykładzie, marynarka nie ma nakładanych kieszeni. Jest zapinana na jeden guzik, co podnosi jej formalność (jeden guzik jest bowiem stylem charakterystycznym dla marynarki smokingowej). Stopień formalności zależy tu od wyboru zestawu wynienianych guzików. Ciekawe... może wpis ten zainspiruje kogoś do eksperymentów.

12/05/2009

Szerokość wyłogów.



W czasie pierwszej przymiarki u Zaremby wdałem się w dyskusję na temat szerokości wyłogów. Chcę żeby były dość szerokie. Myślę, że podkreśli to sportowy charakter marynarki. Ale jak szerokie mogą być wyłogi?

Obecnie jest tendencja do ich poszerzania. Trend przyszedł z Włoch. W pokazanym przykładzie posunięto się według mnie zdecydowanie za daleko. Tradycyjna formuła mówi, że wyłogi powinny sięgać do połowy (albo odrobinę mniej) odległości między początkiem kołnierza a rękawem. Zbyt szerokie, zakrywają pas barkowy i osoby szczupłe w ramionach wydają się jeszcze szczuplejsze. Zdecydowałem się na 8,5 cm i chyba będzie to dobry kompromis między sportowym stylem, a proporcjami.

12/01/2009

Przed i po.




Przed

i po
Znalazłem dziś ciekawy temat na Styleforum.net. Członkowie forum umieszczają w nim zdjęcia sprzed lat, oraz zrobione niedawno. Wyszedł z tego klasyczny temat „przed i po“ przemianie. W tym przypadku przemiana polega na zdobyciu wiedzy i doświadczenia w kwestiach stylu.
Przed
...i po
Nie ma wątpliwości, że każdy skorzystał na przemianie. Myślę, że wyraźnie widać kierunek zmian. Wszystkie kombinacje „po“ są bardziej stonowane, mają niższy kontrast, unikają krzykliwych wzorów i kolorów. Widać też zmianę filozofii ubierania. W nowych kombinacjach nie chodzi już o to, żeby się wyróżnić i zostać zauważonym. Dobry styl nie lubi się rzucać w oczy.
Przed
...i po.