nowy adres

6/30/2009

Koszule pasowane Da Vinci




Tym razem wybrałem różową popelinę. Material nie jest zupełnie gładki, ma ledwo widoczny wzorek. 

Parę dni temu odebrałem kolejną pasowaną koszulę Da Vinci. Przy okazji zastanawiałem się, dlaczego właściwie nie zamawiam ich w Bergu? W końcu też mają usługę made-to-measure, a koszule nie róźnią się niczym. Są robione w tym samym zakładzie, z tych samych materiałów, według tego samego know how. Odpwiedź nasunęła się sama. Chodzi o możliwość zamawiania bez wychodzenia z domu. 

Kiedy po pierwszych paru zamówieniach dopracowałem w końcu swój wzór koszuli (długość rękawów, obwód mankietów, ulubione kroje kołnierzyka itd.) poprosiłem o przesłanie pocztą próbnika materiałów. Teraz mogę spokojnie zastanawiać się nad kolejnymi zamówieniami, przyłożyć wybrany materiał do marynarki czy krawata, jednym słowem marudzić i kaprysić. Dzięki temu nie zdarzają mi się już pochopne zakupy. 

Kiedy w końcu wybiorę konkretny materiał, podaję jego numer mailowo lub telefoniczne  (razem z ewentualnymi zmianami w stosunku do ostatniego zamówienia) i już. Parę tygodni później kurier przynosi gotową koszulę do domu. Jak dla mnie idealny sposób na zakupy.


Wkrótce raport o salonie Da Vinci Shirtmakers przy Al. Szucha 16/44

6/29/2009

Koszula na lato




Nigdy nie przyszło mi do głowy kupno czarnej koszuli. Nie chodzi nawet o moją niechęć do czerni, tej wystrzegam się w marynarkach i garniturach. Po prosu nie mogłem sobie wyobrazić udanej kombinacji z czarną koszulą. Powyższe zdjęcie przekonuje mnie jednak, że taka kombinacja jest możliwa.

Koszula jest bardzo nieformalna, ma odrobinę "kolonialny" charakter, dlatego dobrze wygląda z letnią, bawełnianą marynarką i krawatem typu knit. Myślę, że dobrym towarzystwem byłyby też dla niej biały, lniany garnitur, panama i mojito w oszronionej szklance.

6/26/2009

Pokusa



Krawiectwo na miarę daje możliwość zamówienia dowolnego garnituru. Do wyboru są tysiące materiałów, setki fasonów i detali wykończenia. Pojawia się pokusa zamówienia czegoś niezwykłego. Po co zamawiać nudny szary czy granatowy garnitur, skoro można popuścić wodze fantazji?
Takim pokusom lepiej się jednak oprzeć, przynajmniej na początku budowania naszej garderoby. Pierwsze ubrania powinny być spokojne i konserwatywne. Najpierw opanujmy podstawy, zanim zaczniemy eksperymentować ze wzorami i kolorami. Garnitury, takie jak na zdjęciu, są bardzo trudne do noszenia. Wymagają zgaszenia i zbalansowania odpowiednimi dodatkami. Jeśli zabraknie nam wiedzy i doświadczenia jak to zrobić, zamiast nas, w pięknym garniturze, będzie widać piękny garnitur zawieszony na jakimś człowieku. 

6/24/2009

Na deszczową pogodę



Pogoda nas nie rozpieszcza tego lata, więc musiałem wyciągnąć głęboko schowany trencz. Trencze utrzymują się w męskiej modzie od czasów Pierwszej Wojny Światowej w prawie niezmienionym kształcie. Trudno się temu dziwiać, są praktyczne, wygodne, a różne sposoby wiązania paska dają  możliwość kształtowania charakteru płaszcza.

Powyżej najbardziej "czyste" wiąznaie. Najlepiej widać tu wojskowy charakter trencza. Pasek wyraźnie dzieli sylwetkę na pół, tworząc równą, poziomą linię. Niscy i średniego wzrosu panowie, powinni uważać z takim wiązaniem. Nie jest dla nich najlepsze. Myślę, że nadaje się tylko dla bardzo wysokich i bardzo szczupłych mężczyzn.

Ten sposób wiązania ma odrobinę więcej charakteru. Pasek jest przeciągnięty przez klamerkę, ale swobonie opada. Pozioma linia paska jest tu przełamana, więc wrażenie przepołowienia sylwetki jest osłabione.


Kolejne wiązanie ma zdecydowanie najwięcej charakteru. Zwraca uwagę na naszą talię, pomagając ją podkreślić. Z drugiej strony ciekawy węzeł odwraca uwagę od poziomej linii paska, więc pasek nie dzieli nas na pół tak zdecydowanie. Niscy i średniego wzrosu panowie, powinni się zdecydować na ten sposób wiązania.

W tej wersji pasek zawiązany jest na plecach i nie tworzy żanych poziomych linni. To wiązanie może być najodpowiedniejsze dla niższych mężczyzn, ale panowie z brzuszkiem powinni się go wystrzegać. Płaska połać trencza, niezakłócona z przodu paskiem, uwydatni brzuch.

Wiązanie paska odzwierciedla naszą osobowość i daje szansę na wprowadzenie do wyglądu odrobinę sprezzatura. Dlatego lubię myśleć o pasku trencza jak o krawacie.

6/21/2009

Retro Dancing



Wczoraj o 21.00 w kawiarni Nowy Świat odbyło się zupełnie niezwykła impreza. Dancing w stylu lat 30-tych. Przestronne wnętrza kawiarni były szczelnie wypełnione gośćmi. Musiało ich być parę setek. Zanim zaczął się koncert Bigbandu miałem czas przejść się po salach i przyjrzeć jak dziś rozumiany jest instrukcja z zaproszenia "stroje wieczorowe". Tak jak się spodziewałem, kobiety zrozumiały ją znacznie lepiej niż panowie. 



Wśród mężczyzn znalazłem kilku w smokingach, jednego we fraku i paru w muchach założonych do odd jacket. Niektórzy panowie pozwolili sobie na śmiałe kombinacje, nie mające wiele wspólnego z właściwym strojem wieczorowym. Ta poniżej wydała mi się całkiem udana. 

Uwagę zwracał też saksofonista Bigbandu. Biały ganitur w gruby pasek, czarna koszula i czerwony krawat nadawały mu prawdziwie "gangsterki" charakter. 



Początek koncertu oznaczał dla mnie koniec "obowiązków służbowych". To co działo się później nie jest już przedmiotem tego bloga. Powiem tylko, że zabawa była przednia. 

Retro Dancing trzeba zaliczyć do imprez bardzo udanych. Mam nadzieję, że klub Regeneracja i Filmoteka Narodowa będą go orgznizować co roku. Do zobaczenia za 12 miesięcy!

6/18/2009

Dżinsy


(Warto zwrócić uwagę jak są zakończone nogawki tych dżinsów. Nie mają charakterystycznego grubego szwu. Bez niego wyglądają lżej i nie ciążą optycznie w dół. Pomysł warty naśladowania.)

Klasycznnie ubierający się mężczyzna, założy do marynarki sportowej spodnie z gabardyny, moleskinu, cavalery twill czy flaneli. Materiały te uważane są od lat za odpowiednie na odd trousers. A co z dżinsem? Puryści udają, że taki materiał nie istnieje, ale myślę, że walka z dżinsami nie ma sensu. Z góry jest  skazana na przegraną. Nie da się zaprzeczyć, że prawie każdy mężczyzna je ma, nosi i bardzo lubi. 

Zdjęcie powyżej jest według mnie przykładem, że dżinsy mogą być ok.  Ubierając je, warto mieć w pamięci parę spraw. Po pierwsze muszą być dobrze skrojone. W klasycznych kombinacjach najlepiej będą wyglądały spodnie regular fit, straight cut. Po drugie powinny mieć średni albo wysoki stan, aby koszula nie wybrzuszała się przy najmniejszym ruchu. Po trzecie w końcu, trzeba do nich dobrać dobre buty. Na przykład brązowe, ażurowane golfy. Ażurek na nosku i kantach powoduje, że buty wymagają towarzystwa cięższych materiałów. Tweedy, flanele, ciężkie wełny są dla nich idealnym towarzystwem. Dżins też.

(Crockett and Jones Clifford)

6/16/2009

Four-in-hand




Four- in-hand to mój ulubiony węzeł. Jest mały i niesymetryczny, ma swoją ekspresję. To dobrze, bo węzeł ma odzwierciedlać nasz charakter.  Wiązanie idealnego, wystudiowanego węzła z symetryczną łezką pośrodku mija się z celem. 

Od paru dni wiążę mój four-in-hand w rękach a nie na szyi. Poradzono mi tak w sklepie Janina na ul. Dominikańskiej w Krakowie. Sklep jest tam od 1948 roku, a firma Janina s.c. robi krawaty już od 1903. Pomyślałem, że tyle lat doświadczenia pracy z krawatami coś znaczy i warto posłuchać tej niezwykłej rady. Mógłbym przysiąc, że węzeł wiązany w rękach ma więcej charakteru, jest luźniejszy, ciekawie się układa, ale może to tylko wrażenie? Zachęcam do eksperymentów.

6/14/2009

Przypadek Bogdana Klicha



Bogdan Klich należy do mężczyzn, którzy robią sobie krzywdę wyborem ubrań. Pan minister uporczywie popełnia ten sam, łatwy do uniknięcia, błąd. Chodzi o koszule.
Minister Klich jest szczupły i wąski w ramionach. Jego głowa jest duża i podłużna. Taka budowa wymaga zbalansowania, czyli pomniejszenia głowy względem korpusu. Wąskie ramiona można optycznie rozbudować krojem marynarki. To jednak trudne i kosztowne zadanie wymagające wiedzy i dobrego krawca. Dobry efekt można jednak osiągnąć znacznei taniej, prościej i szybciej, przez odpowieni dobór koszuli. Pan minister powinien raz na zawsze pozbyć się swoich ulubionych koszul button down (zdjęcie powyżej). Skierowane do dołu rogi  tych koszul, przedłużają linie jego twarzy, dodatkowo ją wydłużając. Ponadto, małe wyłogi kołnierzyka button down wzmacniają wrażenie dużej głowy. Głowa jest „osadzona“ na bazie, którą jest kołnierzyk.  Im mniejsza baza, tym większa optycznie głowa. Pan minister nie powinien jej powiększać, więc nie powinien nosić małych kołnierzyków. Rozwiązaniem dla niego jest koszula z rozciętym kołnierzykiem i dużymi wyłogami.  Solidna baza, dla głowy solidnych rozmiarów. Czyli coś takiego:

Jak widać, od czasu do czasu, pan minister zakłada właściwą dla siebie koszulę. Robi to w czasie wyjazdów zagranicznych i bardziej oficjalnych okazji w Polsce. Niestety, zaraz potem wraca do swoich ulubionych, fatalnych koszul button down

6/08/2009

Kombinacja tygodnia




Kombinacja tygodnia wydała mi się na tyle ciekawa, że postanowiłem poświęci jej wpis. 

Cały zestaw jest bardzo casual. Idealny przykład tego, jak ubrać się nieformalnie, nie rezygnując z dobrej koszuli, krawata i garnituru. Krawat typu knit jest ważnym elementem nadającym charakter kombinacji. Tego typu krawaty uważane są za najmniej formalne. Podobnie flanela, z której uszyty jest garnitur, stoi nisko w hierarchii formalności.  Jednak myślę, że kluczem do charakteru  zestawu, są spodnie. Nie mają, ani zaszewek, ani kantki, ale ciągle są to spodnie będące częścią garnituru, nie odd trousers.

Kiedy będę zamawiał flanelowy garnitur na pewno poproszę o dwie pary spodni. Jedna z nich będzie właśnie taka. 

Ten zestaw świetnie by uzupełniły brązowe angielki z ażurowanym noskiem.

6/06/2009

Przymiarka butów.



Jak pisałem w poście o Wielądku, jego metoda robienia butów nie byłaby nazwana bespoke przez purystów. Full bespoke oznacz nie tylko nieograniczony wybór stylów, detali cholewki, ale też niepowtarzalne kopyto robione dla indywidualnego klienta, oraz przymiarkę.
W kwestii kopyta myślę, że różnica jest czysto psychologiczna. Owszem, Wielądek (jak i wszyscy inni Polscy szewcy) używa gotowych kopyt, ale może dowolnie ingerować w ich kształt. Kopyto można pomniejszyć opiłowując drewno, można też powiększyć (na przykład w celu wydłużenia noska) przez dołożenie drewna, albo skóry. Całość jest pieczołowicie wyrównywana, tak, że przerobione kopyto jest gładki i smukłe. Czy jest więc różnica między butem zrobionym na sztukowanym kopycie, a kopycie robionym od początku dla klienta? Wątpię. Ostatecznie chodzi o jego kształt, a nie to, jak jest robione.
Druga kwestia ma większe znaczenie. A mianowicie przymiarka. Wielądek, Januszkiewicz, Kielman pomijają ten etap.
Na kontynencie spotyka się dwie metody przymiarki. Pierwsza (używana przez John Lobb Paris) polega na odlaniu plastikowej formy na kopycie. Taki „but“ zwie się „pantofelkiem kopciuszka“. Da się go włożyć na nogę i ocenić jak leży. Druga metoda, zwana „prova“, polega na zrobieniu prowizorycznego, próbnego buta z resztek (patrz zdjęcie powyżej).
I w końcu jest metoda stosowana przez angielskich szewców. Tu, but jest konstruowany prawie w całości. Brakuje jedynie ostatnich warstw podeszwy. Jeśli but źle leży, kopyto jest kształtowane na nowo, a cały but robiony jeszcze raz. Cholewka raz przyszyta do rantu nie może być ponownie wykorzystana i nadaje się do wyrzucenia. Ta metoda polega więc, w zasadzie, na robieniu drugiej pary butów, jeśli z pierwszą coś jest nie tak.
Jak widać przymiarka jest kosztowna. Pewnie dlatego, w naszej części Europy, ukształtowała się tradycja szycia butów bez przymiarki. To też tłumaczy (przynajmniej częściowo) dlaczego buty londyńskiego Lobba kosztują 2 500 funtów za parę…

Post napisany na podstawie wypowiedzi Bengal Stripe na Style Forum.

6/04/2009

Mokasynki z klamerką od Jana Wieladka






Właśnie odebrałem, zamówione ponad miesiąc temu, u Jana Wielądka, buty. O zamowieniu pisałem w tym poście. 

Mokasynki wyszły bardzo ładnie. Wykonanie jest bardzo staranne, skóra wygląda dobrze. Klamerka jest dyskretna.  Właśnie tego chciałem.

O komforcie nie mogę oczywiście nic powiedzieć, za wcześnie na to. Różnica z butami gotowymi jest jednak oczywista. But dokładnie przylega do stopy owijając ją z każdej strony. Mam wrażenie, że noszę na nodze rękawiczkę. Jak wyjaśnił pan Jan, tak właśnie ma być. But powinien zapewniać jak najwięcej punktów podparcia. Przynam, że uczucie jest nowe i będę się musiał przyzwyczaić.

Z wyboru stylu jestem bardzo zadowolony. Buty świetnie uzupełnią moja garderobę. Będą znakomicie wyglądać do nowej sportowej marynarki w pepitę i kremowych spodni z gabardyny.




Więcej zdjęć na moim angielskim blogu.

6/02/2009

Okazja





Właśnie kupiłem przez internet dwa metry wełny czesankowej o wadze 255 g. Materiał jest w małą, biało czarna pepitę, i świetnie się nada na letnią marynarkę. Zakup był zupełnie niezaplanowany i impulsywny. Marynarka z takiego materiału jest na mojej liście zakupów, ale nie na pierwszej pozycji. Nie mogłem się jednak oprzeć cenie 18 funtów za metr.

Fabryka Huddersfield Fine Wordsteds sprzedaje materiały on-line. Wybieranie materiału z ekranu może się źle skonczyć, więc doradzam ostrożność. Najlepiej skontaktować się z nimi i poprosić o przesłanie próbek wybranych materiałów pocztą. No chyba, że jest promocja i trzeba działać szybko.